
Barack Obama wygłosił doroczne orędzie przed Kongresem Stanów Zjednoczonych. Oprócz okrągłych słów i pięknych metafor, które zdobyły najwięcej oklasków - było także kilka konkretów. Jednym z głównych tematów była gospodarka. Prezydent USA próbował utwierdzić Amerykanów w przekonaniu, że nie jest źle, a kraj się rozwija. Tradycyjne przemówienie wygłosił w cieniu tegorocznych wyborów, w których będzie ubiegał się o reelekcję, więc oczywiście nie mógł mówić inaczej, niż w pozytywnym świetle o stanie państwa.
REKLAMA
Według prezydenta Stanów Zjednoczonych największymi pozytywami minionego roku, oprócz odbudowywania się gospodarki, było wyjście po ośmiu latach z Iraku. Choć regularna wojna zakończyła się tam po kilku miesiącach od rozpoczęcia inwazji, tzw. "stabilizacja" trwała do 2011 i przyniosła, jak liczą różne instytuty, od stu tysięcy do nawet miliona ofiar. W tym polskich żołnierzy.
Barack Obama zwracał także uwagę na rozwiązania ekologiczne (80 procent energii ma być w Stanach Zjednoczonych "zielonej"), edukację (większe stypendia), czy nielegalną imigrację (która wspomaga rozwój) i infrastrukturę (która już nie jest najlepsza na świecie). Mówił też (wydając się grać na ostatnich kontrowersjach wokół podatków Mitta Romneya), że bogacze płacą państwu za mało.
Republikanie już odpowiedzieli na orędzie. Według nich (w słowach Mitcha Danielsa - umiarkowanego konserwatysty) gospodarka USA wcale nie radzi sobie tak dobrze jak twierdzi prezydent. Podkreślają, że to nie on spowodował kryzys, ale i nie wyprowadził z niego tak jak obiecywał. Wypominano głowie państwa wysokie bezrobocie oraz oczywiście krytykowano pomysł wyższego opodatkowania najbogatszych.
Ciekawe jak na orędzie odpowiedzą potencjalni kontrkandydaci Baracka Obamy.
Ze strony Białego Domu. Po angielsku z angielskimi napisami.
