Klienci Amber Gold mogą liczyć na odzyskanie jedynie kilkunastu procent swojego wkładu.
Klienci Amber Gold mogą liczyć na odzyskanie jedynie kilkunastu procent swojego wkładu. Fot. Marcin Onufryjuk / Agencja Gazeta

Klienci Amber Gold mają szansę odzyskać jedynie kilkanaście procent kwot, które zainwestowali w złoto. I to mimo tego, że – jak się okazało – majątek spółki wart jest więcej niż szacowano, nawet 100 mln zł.

REKLAMA
Dotychczas przypuszczano, że majątek Amber Gold może być wart maksymalnie 40 mln zł, a w najgorszym wypadku nawet 20 mln. Zarządca przymusowy spółki, który miał miesiąc na odnalezienie i zabezpieczenie majątku, dał jednak do zrozumienia, że może to być nawet 100 mln.
"Gazeta Wyborcza"

Do Amber Gold należy m.in 11 nieruchomości, 140 samochodów, cztery autobusy, wyposażenie biur, sprzęt komputerowy, 57 kg złota oraz gotówka uzyskana ze zwrotu zaliczki na kupno nieruchomości.


Spieniężenie majątku "złotej" spółki może potrwać nawet kilka lat. A co z klientami? Majątek Amber Gold może i wart jest więcej, ale przy okazji okazało się, że większe są także zobowiązania. Kilkadziesiąt milionów zaległości wobec fiskusa, kontrahentów i pracowników, koszty upadłości i dopiero roszczenia klientów – tak wygląda lista oczekujących.

Czytaj: Zdobył notatkę ABW dotyczącą Amber Gold, nabrał TVP i pogrążył prezesa sądu. Paweł Miter – prowokator czy idealista?
"Mogę powiedzieć, że wierzyciele nieuprzywilejowani mogą liczyć na odzyskanie więcej niz 10 proc. kwot. Myślę, że dostaną kilkanaście procent" – mówi cytowany przez "Gazetę Wyborczą" med. Józef Dębiński, zarządca przymusowy Amber Gold.
Nieuprzywilejowani są w tej sytuacji klienci, kontrahenci i pracownicy spółki. Na pieniądze mogą liczyć dopiero wtedy, kiedy Amber Gold zapłaci zaległe opłaty i podatki.
Niektórzy z klientów mają szansę na odzyskanie wszystkich zainwestowanych pieniędzy. To ci, którzy za pośrednictwem krakowskiej kancelarii prawnej Adwokaci i Radcowie Prawni Jaworski Pogoda Gładki wystąpili o zajęcie osobistego majątku Marcina P. i jego żony.
Źródło: "Gazeta Wyborcza"