
Opisana przez "Politykę" sprawa dotyczy wydarzeń, które miały miejsce w jednej z najaktywniejszych (jeszcze do niedawna) placówce transplantacyjnej w kraju – Klinice Chirurgii Ogólnej i Transplantologii WUM. O wszystkich nieprawidłowościach miał wiedzieć minister Łukasz Szumowski, który właśnie odszedł ze stanowiska.
REKLAMA
"Śmierć pacjentki wskutek błędów lekarskich. Fałszowanie dokumentacji medycznej, by ukryć błędy. Studenci operujący pacjentów. Zabiegi poza kolejką" – takie zarzuty pod adresem Kliniki Chirurgii Ogólnej i Transplantologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego padają w najnowszym artykule "Polityki".
Chodzi o sytuację z 2017 roku, kiedy na stół operacyjny trafił pacjent do przeszczepu wątroby, który nie powinien się tam znaleźć ze względu na guza w nadbrzuszu. Wykryto go, dopiero gdy "otwarto" pacjenta, żeby wyciąć mu jego organ. Naprędce znaleziono więc nową pacjentkę, która z kolei nie wymagała tak pilnego przeszczepu. Śpieszono się, ponieważ wątroba dawcy bardzo długo przebywała w stanie "tzw. zimnego niedokrwienia".
Śmierć pacjentki
Okazało się, że za długo. Dobę po przeszczepie pacjentka zmarła, bo organ nie podjął pracy. Później kontrola wykazała liczne nieprawidłowości przed operacją oraz błędy podczas niej. Między innymi pacjentce podano krew grupy biorcy, zamiast krwi z grupą przeszczepianego organu. Kobieta nie podpisała też zgody na przeszczep organu, który bardzo długo przebywał w stanie zimnego niedokrwienia.Autorka tekstu, Agnieszka Sowa, informuje także, że w związku z nieprawidłowościami przeprowadzono w placówce łącznie aż trzy kontrole, więc o wszystkim miał wiedzieć minister Łukasz Szumowski. Niestety, nie było żadnej reakcji ze strony Ministerstwa Zdrowia, a lekarze, którzy kontrolowali placówkę, nie pracują już tam, gdzie wcześniej. Trafili do szpitala w Kętrzynie.
Dziennikarka skontaktowała się z Ministerstwem Zdrowia i dostała jedynie "ogólnikową odpowiedź", że wyniki kontroli przekazano prokuraturze, a minister "nie ma uprawnień do wyciągania konsekwencji służbowych". Ale wydaje się, że nagłośniona sprawa nie jest już problemem Szumowskiego.
Szumowski odchodzi z resortu
We wtorek Łukasz Szumowski zaskoczył wszystkich. Na konferencji prasowej poinformował, że ustępuje ze stanowiska, chociaż jeszcze kilka dni wcześniej zarzekał się, że "jest kapitanem" i nie może "opuścić okrętu". Pytany o powody zasłania się sprawami rodzinnymi oraz tym, ze jego rezygnacja była planowana już w lutym, ale przez pandemię odwlekła się w czasie.– Rozmowy na ten temat trwały od wielu miesięcy, ale miałem z premierem dżentelmeńską umowę, że najpierw dokończę parę ważnych spraw. Teraz uznałem, że nadszedł odpowiedni czas – powiedział Szumowski.
źródło: "Polityka"
