
Internet obiegły nagrania z piątkowych i nocnych wydarzeń w imigranckiej dzielnicy Malmö - Rosengrad. Widać na nich setki ludzi, blokujących główną ulicę, płonące opony, kłęby dymu. W kierunki policji poleciały butelki i kamienie. Aresztowano kilkanaście osób. Niektórzy twierdzą, że to muzułmanie zareagowali na spalenie Koranu. Ale inni wręcz przeciwnie - że to zwolennicy skrajnej prawicy wywołali zamieszki.
REKLAMA
Spalenie Koranu zostało uwiecznione na nagraniu. Widać na nim, jak mężczyzna stoi na środku ścieżki rowerowej, oblewa Koran benzyną i go podpala. Za prowokacją stoi skrajnie prawicowa organizacja Stram Kurs, która opowiada się wręcz za całkowitym zakazem imigrantów z krajów pozaueropejskich.
Wcześniej trzech innych mężczyzn kopało Koran na ulicy.
Zdarzenie miało związek z zatrzymaniem lidera Stram Kurs. Rasmus Paludan chciał przyjechać do Malmö na wiec, według mediów, sam planował spalić Koran.
Gdy szwedzka policja nie wyraziła zgody na zgromadzenie, i tak próbował dostać się do miasta. Jak podaje Euronews, został aresztowany w pobliskim Lernacken i odesłany na granicę, miał też otrzymać dwuletni zakaz wjazdu do Szwecji na dwa lata.
Jego zatrzymanie wywołało wściekłość zwolenników partii w Malmö. W imigranckiej dzielnicy miasta Rosengrad wybuchły zamieszki.
]Na ulicach doszło do regularnej bitwy. W zamieszkach wzięło udział ok. 300 osób. W ruch poszły świece dymne, butelki, kamienie, płonęły opony. Policja zatrzymała kilkanaście osób.
Jak widać po komentarzach, niektórzy odebrali to jako protest muzułmanów przeciwko spaleniu Koranu. Nie brak jednak głosów, które oponują, że zamieszki wywołali zwolennicy antymuzułmańskiego ugrupowania.
