Donald Trump już wcześniej zdawał sobie sprawę z zagrożenia koronawirusem
Donald Trump już wcześniej zdawał sobie sprawę z zagrożenia koronawirusem Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta

Donald Trump długo bagatelizował zagrożenie koronawirusem. Okazuje się jednak, że prezydent USA – mimo że publicznie zapewniał, że SARS-CoV-2 nie grozi Amerykanom – już na początku lutego wiedział, że COVID-19 jest znacznie bardziej niebezpieczny, niż grypa. Przyznał to w rozmowach z dziennikarzem Bodem Woodwardem, autorem książki "Rage". CNN ujawniło nagrania.

REKLAMA
CNN opublikował w środę serię wywiadów dziennikarza Boba Woodwarda – autora książki "Rage" o Donaldzie Trumpie, która ukaże się 15 września – z prezydentem USA. Rozmowy odbyły się między grudniem 2019 a czerwcem 2020 roku. Jak wynika z upublicznionych nagrań, Trump mówił prywatnie o koronawirusie w znacznie poważniejszym tonie, niż publicznie.
Jak amerykański prezydent sam przyznał w rozmowie zarejestrowanej 19 marca, celowo "umniejsza" koronawirusa, ponieważ nie chce wywołać w USA paniki. Na samym początku pandemii Trump był ostro krytykowany przez ekspertów za lekceważenie zagrożenia i zbyt późną reakcję. Teraz okazuje się, że o wszystkim wiedział wcześniej.

Donald Trump o koronawirusie

Z nagrań, do których dotarło CNN, wynika że Trump już 7 lutego zdawał sobie sprawę, że koronawirus to "śmiertelna rzecz", a SARS-CoV-2 jest "bardziej śmiertelny, niż ciężka grypa". Tego samego dnia amerykański prezydent opublikował jednak tweet, w którym wyraził nadzieję, że wirus osłabnie wraz z cieplejszą pogodą i "zniknie".
Również w lutym Trump powiedział Woodwardowi, że dowiedział się, że koronawirus przenosi się w powietrzu. – To zawsze bardziej niebezpieczne, niż dotyk. Nie musisz niczego dotykać, prawda? Ale w przypadku powietrza, po prostu nim oddychasz i tak właśnie wirus jest przenoszony – mówił Trump, który jeszcze w kwietniu odmawiał noszenia maseczki ochronnej w miejscach publicznych. Za "patriotyczne" uznał ich noszenie dopiero w lipcu.
Z rozmów Donalda Trumpa i Boba Woodwarda wynika również, że już w marcu Trump wiedział, że covid-19 stanowi duże ryzyko dla młodych ludzi. Tymczasem zapewniał Amerykanów, że dzieci nie są zagrożone i optował za szybkim ponownym otwarciem szkół.
19 marca, tego samego dnia gdy Trump powiedział dziennikarzowi, że "umniejsza" koronawirusa, prezydent USA pojawił się na briefingu w Białym Domu. Polityk – który już 28 stycznia miał dowiedzieć się od swojego doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego Roberta O'Briena, że "koronawirus będzie największą groźbą dla bezpieczeństwa narodowego za jego kadencji – powiedział dziennikarzom, że SARS-CoV-2... "zaskoczył cały świat".
– Gdyby ludzie o nim wiedzieli, (koronawirus) mógłby zostać zatrzymany. Mógłby zostać zatrzymany tam, skąd pochodzi, w Chinach, gdybyśmy tylko o nim wiedzieli, gdyby oni o nim wiedzieli – mówił Trump na briefingu.

Joe Biden krytykuje Donalda Trumpa

Publikacja CNN wywołała w USA – kraju, w którym ponad 6 milionów ludzi zakaziło się koronawirusem, a blisko 190 tysięcy osób zmarło – duże kontrowersje. Głos zabrał już Joe Biden, kandydat Partii Demokratycznej w tegorocznych wyborach prezydenckich i rywal Trumpa.
– To zdrada narodu amerykańskiego na śmierć i życie. (Donald Trump) wiedział o koronawirusie, ale celowo to umniejszał. Co gorsza, okłamywał Amerykanów. Świadomie i ochoczo kłamał na temat czegoś, co przez wiele miesięcy zagrażało Stanom Zjednoczonym – powiedział Biden.
Tymczasem rzeczniczka prasowa Białego Domu Kayleigh McEnany broniła w środę Donalda Trumpa. Jak stwierdziła na konferencji prasowej, "prezydent nigdy nie okłamał Amerykanów w sprawie covid-19".
– W momentach, gdy stoi się przed wyzwaniami nie do pokonania, ważne jest, aby być pewnym siebie i zachować spokój. Prezydent zachował spokój, o czym świadczą jego działania – podkreśliła McEnany.
źródło: CNN