Sanepid zbadał wodę w Zatoce Gdańskiej po awarii "Czajki".
Sanepid zbadał wodę w Zatoce Gdańskiej po awarii "Czajki". Fot. Dariusz Borowicz / Agencja Gazeta

Druga awaria kanału przesyłowego ścieków do oczyszczalni "Czajka" zmusiła władze Warszawy do wydania pozwolenia na awaryjny zrzut nieczystości do Wisły. Przez cały czas politycy PiS krytykują tę decyzję i zarzucają stołecznemu ratuszowi zanieczyszczanie rzeki. Gdański sanepid rozwiał wątpliwości w tej sprawie.

REKLAMA
"Analiza próbek wody pobranych 12 września z kąpielisk: Gdańsk – Świbno, Mikoszewo, wykazała, że jej jakość w badanym zakresie tj. obecności bakterii Escherichia coli oraz Enterokoków, odpowiada wymaganiom sanitarnym" – czytamy w komunikacie, który pojawił się w poniedziałek na stronie internetowej gdańskiego sanepidu.
Pomorscy kontrolerzy badają wodę w Zatoce Gdańskiej regularnie od 4 września, czyli od momentu, kiedy do Zatoki dotarła pierwsza fala nieczystości z Warszawy. Do tej pory w żadnej z próbek nie wykryto niepożądanych bakterii.

Awaria "Czajki"

Przypomnijmy, że do awarii sieci przesyłowej do oczyszczalni ścieków "Czajka" w Warszawie doszło 29 sierpnia. Dzień wcześniej prowadzona była jej kontrola, która nie wykazała żadnych nieprawidłowości. To jeszcze bardziej utwierdziło władze stolicy, że być może doszło do sabotażu rurociągu. Sprawa została zgłoszona do prokuratury.
Innego zdania są sympatycy obozu rządzącego. Oni całą winę za ponowną awarię zrzucają na prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego. Winią go także za awaryjny zrzut ścieków do Wisły. Twierdzą, że zatruwają one rzekę i stwarzają niebezpieczeństwo dla ludzi. Wyniki badań gdańskiego sanepidu pokazują jednak, że zagrożenia, przynajmniej w Zatoce Gdańskiej, nie ma.