Prom Amorella utknął na mieliźnie w drodze z Turku do Sztokholmu.
Prom Amorella utknął na mieliźnie w drodze z Turku do Sztokholmu. fot. screen/https://youtu.be/lFyT1OqvS4o/Expressen TV

Prom Amorella płynął z Turku w Finlandii do Sztokholmu, utknął w rejonie Wysp Alandzkich. Na miejsce natychmiast ruszyło kilkanaście jednostek ratunkowych. Według Fińskiego Centrum Badania Wypadków takie sytuacje należą do wyjątkowych. Na szczęście nikomu nic się nie stało.

REKLAMA
Na pokładzie było blisko 300 osób. Wszystkie zostały ewakuowane do stolicy Wysp Alandzkich - Maarianhamina. "O godzinie 11.50 nagle dało się słyszeć chrobotanie. Łódź lekko się przechyliła" - opowiadała szwedzkiemu "Expressen" jedna z pasażerek. Wszyscy dostali kamizelki ratunkowe. O godz. 14.00 zaczęła się ewakuacja.

Według szwedzkich mediów prom Amorella osiadł na mieliźnie celowo, aby "ustabilizować sytuację", choć nie podano z jakiego powodu. Dokładnie ten sam prom, i w tym samym miejscu, w 2013 roku miał bardzo podobną sytuację. Wtedy na pokładzie było ok. 2 tys. osób.
Szwedzkie i fińskie media żyją wypadkiem. Media społecznościowe zalały zdjęcia i relacje świadków. "Na początku odczuwaliśmy niepokój, bo włączył się alarm. Potem byli tacy, którzy bardzo się bali. Ale teraz wszyscy są spokojni" - relacjonowali.