
Pani Halina Rojek jest dla mieszkańców warszawskiej Woli jak dobra sąsiadka: w jej warzywniaku można klucz zostawić, przechować paczkę. Zawsze porozmawia, uśmiechnie się, pomoże. Nikt tu nie wyobraża sobie, by zielony blaszak w połowie października – po 20 latach – tak po prostu zniknął. A tak wynika z zapis planu zagospodarowania. Trwają negocjacje – póki co pani Halina może zostać przy Siedzikówny 7 do końca roku.
Murem za panią Halinką
Niedawno Halina Rojek dowiedziała się, że jej warzywniak 15 października musi zniknąć. A to za sprawą uchwalonego 11 lat temu – jeszcze za prezydentury Hanny Gronkiewicz-Waltz – planu zagospodarowania dla Ulrychowa.W lipcu dostałam pismo o przedłużenie umowy dzierżawy. I 20 sierpnia otrzymałam powiadomienie, że mają ze mną rozwiązaną umowę i że mam czas tylko do 15 października. Odwoływałam się od tej decyzji dwukrotnie. Później napisałam też do pana Trzaskowskiego. Jeszcze nie otrzymałam odpowiedzi. Wiem, że do pana Trzaskowskiego zwracał się też pan burmistrz Woli.
Opublikował też zdjęcie pani Haliny i zaapelował na Twitterze: "Niedługo w stolicy będą same Biedronki i Żabki. Proszę Rafała Trzaskowskiego o cofnięcie decyzji i uszanowanie woli lokalnej społeczności, która chce, żeby warzywniak został".
