
Prokuratura umorzyła śledztwo ws. rasistowskiej wypowiedzi Janusza Korwin-Mikkego. Chodzi o jego wypowiedź w jednym z wywiadów, w której nazwał kierowców Ubera pochodzących z Azji i Afryki "czarnuchami" i wyrażał zadowolenie, że "służą" oni Polakom.
REKLAMA
Sprawa dotyczy wywiadu, którego Janusz Korwin-Mikke udzielił telewizji wPolsce w związku z protestami taksówkarzy, którzy sprzeciwiali się funkcjonowaniu przewoźnika Uber.
Czytaj także: "Zawsze od tyłu...". Kłótnia w Polsacie, dziennikarka przerwała Korwin-Mikkemu obsceniczną wypowiedź
– Jak Polak jako taksówkarz pracuje w Nowym Jorku, to mówimy, że on się wysługuje amerykańskim kapitalistom. Jak nam służą, to ja się czuję jak pan, niech mi te czarnuchy służą, bardzo dobrze – stwierdził.
Zawiadomienie w sprawie powyższej wypowiedzi polityka, tuż po emisji programu, złożyli przedstawiciele Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych, ale w maju 2019 r. prokurator wydał odmowę wszczęcia śledztwa.
W końcu Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia po zażaleniu OMZRiK nakazał prokuraturze podjęcie sprawy. Korwin-Mikke został przesłuchany, ale w charakterze świadka. Zeznał, że "został źle zrozumiany, zaś sam od 10 lat broni kierowców wskazanej korporacji, a także obcokrajowców".
Prokuratura przyznała mu rację, cytując za Korwinem-Mikke, że "użyte przez niego słowo nie miało nikogo obrazić, nie było skierowane do konkretnej osoby".
Czytaj także: Obrzydliwy wpis Korwin-Mikkego o wykorzystanej 14-latce. "Jeśli nie krzyczy, to widać tego chce"
źródło: Onet
