
Tomasz Lis na łamach najnowszego numeru "Newsweeka" tłumaczy, że błędem byłoby porównanie marszu w obronie wolnych mediów z demonstracjami nazistów. Dodaje też, iż nie ma zamiaru krytykować marszu, bo przecież "Newsweek" jako medium również będzie podmiotem marszu.
Nonsensem jest porównywanie zbliżającego się marszu PiSolidarności z Rydzykiem do marszu nazistów, a hasła „Obudź się, Polsko” do nazistowskiego „Deutschland erwache”.Nie zamierzam pisać o marszu krytycznie, bo byłoby to aktem skrajnej niewdzięczności. Jest to przecież, jak słyszymy, „marsz w obronie wolnych mediów”, czyli – jak rozumiem – na przykład „Newsweeka”, bo przecież nie w obronie kontrolowanej przez PiS „Gazety Polskiej”. CZYTAJ WIĘCEJ
Jasne, nie o budzenie tu idzie, ale o przebudzenie. Mamy bowiem w Polsce jedną czwartą ludzi permanentnie obudzonych, pobudzonych i rozbudzonych. A z drugiej trzy czwarte cierpiących na narkolepsję, śpiących albo przysypiających pod wpływem sztuczek hipnotyzera Tuska. Te trzy czwarte w stanie letargu oddało Tuskowi dwa razy władzę. W stanie letargu wciąż nie chce też opowiedzieć się za triumwiratem tworzonym przez pana prezesa, pana przewodniczącego i pana ojca dyrektora. CZYTAJ WIĘCEJ
Cały felieton Tomasza Lisa w "Newsweeku"
