
Karol Strasburger dołączył do grona znanych osób wspierających Strajk Kobiet. Prowadzący "Familiadę" zamieścił w mediach społecznościowych dość obszerny wpis, w którym odniósł się również do ewentualnej reakcji TVP na jego poparcie dla protestujących Polek.
REKLAMA
"Kochani, w tym ważnym społecznie czasie, obserwując, często ze łzami wzruszenia w oczach, siłę kobiet na ulicach mojego ukochanego kraju, muszę podzielić się z Wami tym, co leży mi na sercu. Kobieta dała mi życie, choć MOGŁA zdecydować INACZEJ, bo powojenne czasy były szalenie trudne. MOGŁA zdecydować, bo miała wybór nie nakaz" – czytamy w poście opublikowanym przez Karola Strasburgera na Facebooku.
Jak sam podkreślił, każdy powinien odpowiadać za swoje sumienie, do którego "klucz ma tylko Bóg". "W którego wierzę. Nie wchodźmy w Jego kompetencje, nie oceniajmy wyborów matek i ojców, którym nie dane było/będzie zostać rodzicem zdrowego dziecka. Kochajmy, szanujmy i chrońmy nasze kobiety, panowie. Uznajmy ich moralność jako osobiste prawo" – zaznaczył.
W dyskusji, która rozwinęła się w komentarzach pod wpisem, gwiazda TVP nawiązała także do ewentualnej reakcji stacji na jego wypowiedź.
"Jestem prowadzącym od 26 lat! Przeżyłem kilku prezesów i różne nastroje polityczne. Jestem także aktorem, artystą, który ma wybór, co do projektów, w jakich bierze udział i jestem obecny nie tylko w telewizji publicznej. ALE, co najważniejsze, przede wszystkim jestem wolnym, myślącym samodzielnie, niezależnym od nikogo człowiekiem - nie da się mi nakazać tego, co mam myśleć i ja tego także nie robię w drugą stronę" – dodał Strasburger.
Przypomnijmy, że środa była kolejnym dniem protestów, jakie wybuchły w całym kraju po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej, w efekcie którego Polki mogą zostać zmuszone do rodzenia ciężko i nieodwracalnie uszkodzonych płodów.
Jednak w ostatnich dniach manifestacje nie dotyczą już tylko kontrowersyjnego orzeczenia. Ich uczestnicy wyrażają teraz ogólne niezadowolenie z rządów PiS. W środę wiele kobiet zastrajkowało i nie poszło do pracy, a demonstracje okazały się szczególnie liczne.