Marta Lempart, inicjatorka Strajku Kobiet i jedna z jego liderek. Strajk Kobiet wezwał do solidarności ze sprzedawcami kwiatów i zniczy, których rząd PiS z dnia na dzień zaskoczył zamknięciem cmentarzy.
Marta Lempart, inicjatorka Strajku Kobiet i jedna z jego liderek. Strajk Kobiet wezwał do solidarności ze sprzedawcami kwiatów i zniczy, których rząd PiS z dnia na dzień zaskoczył zamknięciem cmentarzy. fot. Tadeusz Pietrzyk / Agencja Gazeta

Cmentarze są zamknięte na cztery spusty, więc sprzedawcy kwiatów i zniczy zostali na lodzie. Pojawił się jednak szereg inicjatyw, które mogą ich wesprzeć w tym trudnym momencie. Jedna z nich pochodzi od Strajku Kobiet i może być kolejną formą protestu wobec rządu PiS ws. zakazu aborcji embriopatologicznej.

REKLAMA
W piątek, czyli dopiero na dwa dni przed Wszystkimi Świętymi, premier Mateusz Morawiecki oznajmił, że w związku ze wzrostem liczby zakażeń koronawirusem wszystkie cmentarze będą zamknięte od 31 października do 2 listopada. Tymczasem jeszcze kilkanaście dni temu rząd PiS obiecywał, że cmentarzy nie zamknie.
Dziennikarz naTemat Adam Nowiński pojechał rano na cmentarz na Powązkach w Warszawie. Handlarze są załamani. – Kwiaty się pewnie zmarnują jak się nie rozkręci i nie będą ludzie przychodzić. Wczoraj jeszcze cmentarz był otwarty, to i byli ludzie, a teraz? – opowiedział jeden ze sprzedawców

"Wieniec dla ***"

Strajk Kobiet zachęca by nie zostawić ich samych – nawołuje do kupna chryzantem i zanoszenia pod siedziby posłów PiS. Jak argumentują protestujące, można nawet upiec dwie pieczenie na jednym ogniu: wesprzeć lokalny biznes i pokazać co się myśli o działaniach rządu.
"Sprzedawcy kwiatów i zniczy zostali sami sobie. Miesiące odkładania pieniędzy na zatowarowanie zniczy czy zakup/wyhodowanie kwiatów na ten jeden dzień Wszystkich Świętych w całym roku, który przynosi największe zyski, szlag trafił. Tysiące ludzi w całej Polsce w ten weekend całkowicie zbankrutuje popadając przy tym w spore długi" – pisze Strajk Kobiet.
"To kolejny uszyty na ostatnią chwilę absurd i pogrążająca kolejną grupę społeczną decyzja. POMÓŻMY IM! Wyjdźmy z domu (nie ma lockdownu), odwiedźmy okolice najbliższych nam cmentarzy i jeżeli będzie to możliwe zakupmy chociaż symbolicznie znicza, wieniec czy doniczkę chryzantem" – czytamy w poście.
Jednym z pomysłów na to, co zrobić z kwiatami, jest udekorowanie nimi zapomnianych pomników oraz miejsc pamięci lub złożenie ich... pod drzwiami lokalnych siedzib członków Prawa i Sprawiedliwości.

Inne akcje solidarności ze sprzedawcami kwiatów

To nie jedyna akcja solidarności ze sprzedawcami. Z inną inicjatywą wystąpił prezydent stolicy Rafał Trzaskowski. "Zapraszamy kupców do 6 dodatkowych punktów w Mieście Stołecznym Warszawa i ruszamy z akcją #KupPanChryzantemę. Bądźmy solidarni, pomóżmy – kupmy je!" – napisał w mediach społecznościowych.
Prezydent Chełma Jakub Banaszek zdecydował odkupić od lokalnych sprzedawców chryzantemy. Zostaną potem nasadzone na terenie miasta.
Pomoc dla sprzedawców ma szykować rząd. Informował o tym premier Mateusz Morawiecki. "Terenowe oddziały ARiMR i KOWR odkupią od producentów i sprzedawców kwiaty i rośliny, które byłby sprzedawane w tych dniach przed cmentarzami. Z funduszu Covid zrefundujemy też koszty samorządów, które prowadzą podobną akcję" – napisał na Facebooku.