
Wczoraj w nocy weszło rozporządzenie, które z 4136 lekarzy rozpoczynających specjalizację w listopadzie czyni niewolników. Odbiera im prawo do stanowienia o sobie, prawo do wolności. Nie liczysz się jako człowiek. Jesteś zerem. Miałeś pecha, że chciałeś być lekarzem.
REKLAMA
Ustanawia, iż obecnie lekarz nie ma żadnego wpływu na to, gdzie odbędzie specjalizację. Nie ma żadnego wpływu, gdzie spędzi około 5 lat swojego życia. Nie ma to znaczenia, co planował, czy ma jakieś zobowiązania. Miejsce to wskaże wojewoda, zależnie od zapotrzebowania w danym rejonie. Jesteś pionkiem, przedmiotem, a nie podmiotem, Twoje zdanie nie ma żadnego znaczenia.
W całej Polsce wszędzie jest niedobór lekarzy. Nie ma nigdzie nadmiaru kadr. To stanowi nieograniczone możliwości zsyłania przymusowego ludzi gdziekolwiek wojewoda zapragnie. Niewolnictwo pod pretekstem walki z covid-19. Pozbawianie praw człowieka mające pozorować działania poprawiające sytuację.
Myślałem, że policjant pukający w niedzielę w nocy z nakazem podjęcia pracy natychmiastowej w celu walki z covid-19 w jakimkolwiek mieście wojewódzkim to mój koszmar. Spotkało to wielu moich znajomych. Jednakże, przy nakazie przymusowej pracy przez 5 lat, to nic. Nie wiem, co może być dalej. Brakuje mi wyobraźni. Ten kraj i rządzący robią wszystko, żeby wypchnąć stąd nas.
Miałem pracować w Niemczech, jednakże chciałem spróbować zostać w Polsce. Pracuję już prawie rok w przychodni. Badam chorych na covid-19 bezpośrednio, staram się robić co mogę, staram się zalepiać te wszystkie dziury systemu, które zieją zewsząd. Za mało się przykładałem, a także widocznie moje koleżanki i koledzy, żeby uznać nas za ludzi, którzy mają prawo do stanowienia o sobie.
Miałem zacząć rezydenturę z pediatrii w warszawskim szpitalu. Miałem naprawdę wielkie marzenie starać się poprawiać sytuację medycyny nad Wisłą, gdyż to małe kroki do przodu mogą coś zmienić. Manifestuję od wielu lat. Szarpię się z tą nędzną rzeczywistością.
Bardzo chciałbym zostać. Jednakże, jeśli skierują mnie na drugi koniec województwa, to po prostu wyjadę. Wyjadę, tylko że za Odrę. Zrobi to, podobnie jak ja, wiele innych osób. Pozostali ugną karki albo zmienią zawód.
To już przestało być śmieszne, a stało się straszne. Łamią ludziom życie. To taki krzyk rozpaczy młodego lekarza, któremu odmawiają człowieczeństwa. Liczę, iż udostępnicie to dalej, iż wiele osób dowie się, co się wyczynia. Liczę jednak, że pozwolą mi i wielu takim jak ja tu zostać, że się opamiętają. Wypychają nas stąd na siłę. Ostatni gasi światło.
Tekst oryginalnie ukazał się na Facebooku Łukasza Gabriela. Publikujemy go za jego zgodą.