Do ataku na dziennikarki "Wyborczej" doszło podczas Strajku Kobiet we Wrocławiu.
Do ataku na dziennikarki "Wyborczej" doszło podczas Strajku Kobiet we Wrocławiu. Fot. Tomasz Pietrzyk / Agencja Gazeta

Prokurator chce zmiany zarzutów dla bandyty, który zaatakował dziennikarkę "Gazety Wyborczej". Chodzi o zdarzenie, do którego doszło podczas Strajku Kobiet we Wrocławiu.

REKLAMA
Zachowanie Roberta G. wobec dziennikarki śledczy wstępnie zakwalifikowali jako naruszenie jej nietykalności osobistej, czyli przestępstwo z art. 217, paragraf 1 Kodeksu karnego. "Wyborcza" nieoficjalnie dowiedziała się, że zarzut może się zmienić.
– Do zbadania czynu podejrzanego będziemy chcieli powołać zespół biegłych z zakresu medycyny, których opinia może prowadzić do zmiany zarzutów – przekazało dziennikowi źródło z wrocławskiej prokuratury.
– Ci, z którymi już rozmawialiśmy, nie mają wątpliwości, że siła i gwałtowność działania napastnika, w połączeniu z drobną budową ciała ofiary, mogły narazić ją na dużo poważniejsze konsekwencje, z narażeniem na trwały uszczerbek zdrowia lub nawet śmierć, gdyby uderzyła głową o krawężnik – dodał informator.
Taka wersja wydarzeń rzuciłaby nowe światło na sprawę. Narażenie drugiego człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu to przestępstwo z art. 160, par. 1 KK. Grożą za to trzy lata więzienia.
Do ataku na dziennikarki "Wyborczej" relacjonujące wydarzenia związane z ogólnopolskim protestem przeciwko ograniczeniom kobiet w dostępie do legalnej aborcji, doszło w okolicy skrzyżowania ulic Kazimierza Wielkiego i Krupniczej we Wrocławiu. Do jednej z kobiet mężczyzna doskoczył i z całej siły ją odepchnął. Druga została uderzona w brzuch i powalona na ziemię.
źródło: "Gazeta Wyborcza"