
12 kobiet, 12 różnych biografii, 12 mężczyzn u boku, 12 historii, które mniej lub bardziej wpłynęły na losy sztuki. Autorka książki już na wstępie zaznacza, że wybór bohaterek jej publikacji był zupełnie subiektywny i pozbawiony jednego kryterium. Nie da się jednak nie zauważyć kilku wspólnych cech pomiędzy tak różnorodnymi postaciami jak Margaret Cameron czy Lee Miller.
Herstoria – dosłownie jej opowieść, neologizm stworzony na podstawie gry językowej his-story (historia lub jego opowieść). Od ponad dwudziestu lat słowo herstory funkcjonuje jako rozpoznawalna, teraz utarta już formuła żargonu naukowego i języka popularnych publikacji anglojęzycznych. CZYTAJ WIĘCEJ
Podobnie było z innymi artystkami, którym poświęcona jest ta książka. Żadna z nich nie zatrzymała się na byciu tylko muzą, choć hedonistyczny, pełen przepychu świat XX wieku z pewnością mógłby spełnić ich prawie wszystkie zachcianki. Mimo, że oddane swoim mężczyznom, boginie pragnęły tworzyć. Były kreatywne, część z nich swoją twórczością, czasami niełatwą i kontrowersyjną, budziła o wiele większe zainteresowanie niż ich partnerzy swoimi dziełami.
Wszystkie z nich jasno opowiadały się za lub przeciw feminizmowi. Jedne z nich żywo wspierały ruch emancypacyjny jak Louise Bourgeois, która od samych jego początków zaangażowała się (…), co znalazło silny, choć niejednoznaczny wyraz w jej sztuce. Inne z kolei uciekały przed szufladkowaniem. Tworząc i przebywając na co dzień w świecie sztuki zdominowanym przez mężczyzn nie chciały taryfy ulgowej, nie życzyły sobie być postrzegane wyjątkowo poprzez płeć, a jedynie przez swoje prace.
Boginie to bardzo silne kobiety, skłonne do poświęceń dla wyższych celów, mężczyzn i ideałów. Świetnym przykładem jest życie Soni Delaunay, która wzięła na swoje barki utrzymanie rodziny. Aby Robert [Delaunay] mógł spokojnie tworzyć, zarzuciła malarstwo i oddała się projektowaniu ubrań i dekoracji wnętrz.
Temat kobiet, które tworzyły u boku takich postaci jak Picasso czy Fernand Léger można było łatwo zbanalizować. W oparciu o dane encyklopedyczne spłycić ich życie do bycia muzą i próbie zaistnienia w sztuce. Maria Poprzęcka nie ulega schematom, zupełnie jak opisywane przez nią postacie. W „Uczcie bogiń” stara się wydobyć z ich biografii niebanalne momenty, które ukazują nam dwanaście zupełnie różnych postaci, z innymi doświadczeniami i historią, lecz połączonych poczuciem misji oraz własnej wartości.