Po wczorajszej porażce z Włochami głos zabrał Robert Lewandowski. Kapitan kadry nie powiedział tego wprost, ale nie da się oprzeć wrażeniu, że jego wypowiedź to szpila wbita Jerzemu Brzęczkowi.
– Przygotowując się do tego meczu wiedzieliśmy, że musimy bardziej zaatakować, spróbować utrzymać się przy piłce. Ale co innego w teorii, a co innego w praktyce. Na pewno przed nami dużo rzeczy do poprawy, a szczególnie w treningu, żeby wykorzystać każdy trening. Dzisiaj pokazało to, że przy odrobinę słabszej – nie tylko dyspozycji, ale też przygotowaniu do meczu – ciężko będzie nam rywalizować z takimi drużynami – powiedział Robert Lewandowski na antenie TVP Sport.
Odpowiedź piłkarza o plan na mecz poprzedziła kilkusekundowa cisza, co też jest mocno wymowne. Sami przyznacie, że wypowiedź kapitana kadry interpretować można tylko w jeden sposób. Nie ma w niej ani słowa o nierealizowaniu założeń trenera czy braku zaangażowania kolegów. Lewandowski ewidentnie podkreśla, że problemem jest co innego – złe przygotowanie do meczu. Kto za nie odpowiada? No właśnie.
Głosy, że Jerzy Brzęczek i reprezentacja to nie do końca dobrana para pojawiają się właściwie od początku kadencji obecnego selekcjonera. Ostatnie nieco lepsze mecze dały trenerowi trochę spokoju, ale po spotkaniu z Włochami – nie złym, a fatalnym – krytycy nie zostawiają na trenerze suchej nitki.
Wczorajsza porażka praktycznie pozbawia Polaków szans na awans do finałowej czwórki Ligi Narodów. Przed kadrą Brzęczka spotkanie z Holandią, ale zwycięstwo w tym meczu – co samo w sobie w tym momencie brzmi mocno wątpliwie – nie wystarczy. Aby Polska zajęła pierwsze miejsce w grupie, Włosi musieliby jeszcze stracić punkty z Bośniakami. A na to się nie zanosi.