Zatrzymanie Giertycha. Nowe fakty.
Giertychowi grozi nawet do 10 lat więzienia. Fot. Michał Ryniak / Agencja Gazeta

Na światło dzienne wychodzą kolejne fakty dotyczące zatrzymania Romana Giertycha. Informatorzy "Gazety Wyborczej" twierdzą, że zarzuty dla byłego wicepremiera napisali agenci CBA.

REKLAMA
"Gazeta Wyborcza" przypomina, że początkowo śledztwo w sprawie, w którą zamieszany jest Roman Giertych, prowadziła prokuratura we Wrocławiu. W lipcu śledztwo zostało jednak przeniesione do Poznania. Przejął je Marcin Jędrusik – były prokurator wojskowy, który stanowisko naczelnika wydziału do walki z przestępczością gospodarczą, pełni zaledwie od roku.
Otrzymał on akta o łącznej objętości 22,2 tys. stron. "Wyborcza" wyliczyła, że aby zapoznać się z nimi w trakcie dwóch miesięcy śledztwa, Jędrusik musiał każdego dnia czytać po 450 stron. – Nie oszukujmy się: Marcin dostał gotowca od CBA. To agenci napisali zarzuty dla podejrzanych, a on jedynie je podpisał – przekazują źródła gazety.
Do sprawy dołączonych zostało też 10 doświadczonych prokuratorów, którzy dostali gotową listę z pytaniami dla oskarżonych, a o śledztwie dowiedzieli się "przed chwilą z mediów". Źródła "Wyborczej" informują, że po budynku prokuratury "panoszyli się" agenci CBA. – Każdy wykonał polecenie, bo musiał – zaznaczają informatorzy.
Gazeta skontaktowała się z poznańską prokuraturą. Jej rzeczniczka zaprzeczyła jakoby, CBA miało uczestniczyć w sporządzaniu postanowień ws. podejrzanych.
Przypomnijmy, Roman Giertych został zatrzymany w związku z podejrzeniem wyprowadzenia ze spółki deweloperskiej Polnord i przywłaszczenie ok. 92 mln zł. Podejrzanych jest o to również 12 innych osób. Grozi im do 10 lat więzienia.