Adam Andruszkiewicz udzielił wywiadu Marcinowi Najmanowi.
Adam Andruszkiewicz udzielił wywiadu Marcinowi Najmanowi. Fot. YouTube / W ringu z Najmanem

Marcin Najman nie daje o sobie zapomnieć. Po tym, jak pomylił dyscypliny na gali FAME MMA 8, kontynuuje swój program na YouTube. W najnowszym odcinku "W ringu z Najmanem" pojawił się... Adam Andruszkiewicz, sekretarz stanu w KPRM.

REKLAMA
W programie Marcina Najmana brali udział już m.in. Janusz Korwin-Mikke, Marek Jakubiak czy Bartłomiej Misiewicz. Teraz celebryta zaprosił do siebie Adama Andruszkiewicza. I, jak widać, przedstawiciel Kancelarii Premiera nie odmówił.
Na wstępie Andruszkiewicz tłumaczył, że pracuje w KPRM od momentu rekonstrukcji rządu. Trafił tam prosto ze zlikwidowanego Ministerstwa Cyfryzacji. – Ja się szczycę tym, że jestem po prostu z bloków. Nie wziąłem się z żadnej układanki rodzinnej – przekonywał.
Najman dopytywał polityka, skąd wziął się jego transfer do PiS. Jak zaznaczył Andruszkiewicz, on swoich poglądów nigdy nie zmienił. – Zawsze twierdziłem, że Polska musi mieć własną walutę narodową, że musi być państwem, które nie przyjmuje islamskich imigrantów, nie zgadza się na oddanie dzieci w ręce par homoseksualnych – wymieniał.
W dalszej części programu Andruszkiewicz nawiązał do Marszu Niepodległości. Najman stwierdził, że w tym roku "coś organizacyjnie nie zagrało", bo zgromadzenie miało być zmotoryzowane.
Wiceminister odpowiedział jednak ogólnikami. – Wszystko musi być wyjaśnione. Jestem za tym, że jeśli były przewinienia, to rozliczenia powinny być też po stronie policji – przekonywał.
Najman dodał, że jego zdaniem trzeba "gorącym żelazem wypalać przykłady chuligaństwa". Chodziło mu o incydent z podpaleniem mieszkania na trasie marszu.
– My od zawsze mieliśmy ten sam problem, bo czasami to była głupota ludzka, a czasami prowokacje. Ciężko było rozróżnić, co było prowokacją, a co tylko głupotą. (...) Trzeba potępić ten chuligański wybryk, bo to potrafi zniszczyć wizerunek kilkudziesięciu tysięcy innych ludzi – argumentował Andruszkiewicz, po czym zaczął narzekać na "wrogie media", które pokazywały tylko zdarzenie z racą.
Przypomnijmy, że jeszcze niedawno Andruszkiewicz znalazł się w centrum politycznej afery. Zatrudnienie jego żony, Kamili Andruszkiewicz w Fundacji ARP, zbiegło się w czasie z nominacją stryja Andrzeja Dudy, Antoniego Dudy do rady nadzorczej PKP Cargo.
To wywołało spore oburzenie społeczeństwa, które zarzucało obozowi rządzącemu nepotyzm. Ostatecznie żona Andruszkiewicza zrezygnowała ze swojej funkcji.