Monika Salita debiutowała w opolskim amfiteatrze w 1998 roku.
Monika Salita debiutowała w opolskim amfiteatrze w 1998 roku. Fot. Rafal Mielnik / Agencja Gazeta

Na takie wyznanie zdecydowała się Monika Salita. Wokalistka 20 lat temu zwyciężyła w "Szansie na sukces". Kariera stała przed nią otworem. Jak jednak twierdzi, na drodze do jej sukcesu stanął Michał Wiśniewski.

REKLAMA
Monika Salita wygrała "Szansę na sukces", gdy miała 14 lat. Irena Santor, której utwór zaprowadził dziewczynę do zwycięstwa, wieściła jej powodzenie w muzycznym biznesie. Wiele wskazywało na to, że tak też się stanie. Salita wyśpiewała sobie także Grand Prix na Międzynarodowym Festiwalu Piosenki Młodzieżowej oraz opolskie Debiuty.
I być wszystko szło by w dobrym kierunku, gdyby nie casting na wokalistkę ogłoszony przez zespół "Ich Troje".
– Włączyłam telewizor i usłyszałam, że tego samego dnia wieczorem w domu, w którym mieszka Michał, odbędą się przesłuchania. Miałam zaledwie dwie godziny na podjęcie decyzji, czy wziąć w nich udział. Pojechałam do Józefowa, bo jestem osobą, która stara się zawsze wykorzystywać każdą szansę na sukces – wspomina Salita w rozmowie z Pomponikiem.
Pojechała na przesłuchanie. Kandydatek było kilkadziesiąt, ale to ona zrobiła wrażenie na Michale Wiśniewskim, który w emitowanym w tamtym czasie programie "Jestem, jaki jestem" zaznaczał, że bierze pod uwagę jej kandydaturę.
Salita zdradza dziś, że w rozmowie z nią Wiśniewski zaproponował jej współpracę. Dziewczyna zaakceptowała przedstawione warunki. – Oczywiście, zgodziłam się. Michał uścisnął mi dłoń, pocałował w policzek i powiedział: "Witamy w klubie". Umówiliśmy się, że zadebiutuję w Ich Troje już podczas koncertów w Niemczech – wspomina.
Dla nowego projektu odwołała koncerty i wszelkie nagrania, ale telefon zamilkł. Później dowiedziała się od dziennikarza, że nową wokalistką "Ich Troje" została Anna Świątczak.
– Michał nie pofatygował się nawet, żeby powiedzieć: "Sorry, nic z tego" – opowiada. Monika Salita wyznała także, że dowiedziała się, że o takiej decyzji Wiśniewskiego przesądziła zazdrość jego żony Mandaryny. – Podobno wydałam się jej za ładna. Bała się, że odbiję jej męża – przekonuje.
Czytaj także:
Źródło: Pomponik