Neapolitańczycy modlili się w miejskiej katedrze o cud św. Januarego.
Neapolitańczycy modlili się w miejskiej katedrze o cud św. Januarego. Fot. Twitter / @CarolineLawrenc

Wierni modlili się w Neapolu, czekając na cud św. Januarego. Zgromadzili się wokół relikwii chrześcijańskiego męczennik z nadzieją, że jego skrzepnięta krew – znajdująca się w ampułce – upłynni się. Tak się jednak nie stało.

REKLAMA
Mieszkańcy stolicy Kampanii podzieli się nawet na dwie tury w związku z pandemią koronawirusa i obowiązującymi obostrzeniami. Kiedy po porannej modlitwie krew się nie upłynniła, zarządzono drugą modlitwę, która odbyła się popołudniu. Mimo tego krew nie zmieniła postaci.
Cud św. Januarego się nie wydarzył, dlatego mieszkańcy Neapolu uważają – zgodnie z wierzeniami – że jest to zły znak. Boją się nieszczęścia. Ampułka z krwią św. Januarego w miejskiej katedrze wystawiona jest dla wiernych trzy raz w roku: w maju, wrześniu i grudniu.
Krew nie upłynniła się także w 1980 roku. Wtedy też, jak przypominają Neapolitańczycy, we Włoszech zmarło 3 tys. osób, co było konsekwencją trzęsienia ziemi, jakie odnotowano w południowych Włoszech.
– Jeśli coś musi się stopić, to są to ludzkie serca – emocje studzi arcybiskup Neapolu Crescenzio Sepe, który jednocześnie prosi wiernych o spokój.
źródło: Reuters