
Prawo i Sprawiedliwość chce przeprowadzić reformę Trybunału Stanu. Celem zmian ma być usprawnienie działania sądu dla polityków, który od upadku PRL w praktyce nie działa – podaje "Rzeczpospolita".
REKLAMA
Już przed tygodniem prace dotyczące zmian w Trybunale Stanu ruszyły w sejmowej Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej. Komisja, na której czele stoi posłanka Iwona Arent z PiS, omówiła opinie ekspertów dotyczące "kierunków zmian w regulacjach prawnych dotyczących odpowiedzialności konstytucyjnej".
Co konkretnie miałoby się zmienić w Trybunale Stanu? Iwona Arent powiedziała "Rzeczpospolitej", że jeszcze nie jest to pewne. Dodała, że chce, by zmiany odbywały się w "klimacie ponadpartyjnej zgody".
– Dopiero zastanowimy się, czy nowelizować kilka ustaw, w tym ustawę o Trybunale, czy tej ostatniej nie napisać od początku. Chcę podkreślić, że pochodzi ona z 1982 roku – wskazała posłanka PiS.
Jak działa Trybunał Stanu?
Trybunał Stanu ma mocno upolityczniony skład, który zmienia się co kadencję. Przewodniczącym z urzędu jest pierwszy prezes Sądu Najwyższego, czyli obecnie Małgorzata Manowska.Do tej pory tylko raz wydał wyrok skazujący – w 1997 r. w sprawie afery alkoholowej. Dwóch urzędników straciło wtedy bierne prawa wyborcze i dostało zakaz zajmowania stanowisk kierowniczych przez pięć lat.
O Trybunale Stanu obecnie najgłośniej mówi się w związku z "rozliczaniem", którego opozycja chciałaby dokonać po odsunięciu PiS od władzy.
Czytaj także: Giertych zapowiedział swój powrót do polityki! Od razu ujawnił, jak ma zamiar rozliczyć się z PiS
źródło: "Rzeczpospolita"
