Rybnik. Szlaban zatrzymał karetkę na ul. Kominka.
Przy wjeździe na rybnickie osiedle karetka napotkała na swojej drodze niedziałający szlaban. Fot. Patryk Ogorzałek / Agencja Gazeta

W Rybniku karetka próbowała dotrzeć do potrzebującego, ale uniemożliwiał jej to szlaban. Przyczyną takiej sytuacji nie była ponoć jego wada, tylko... nadmiar sygnałów wysyłanych przez próbujących pomóc mieszkańców osiedla. Historia mogłaby uchodzić za całkiem zabawną, gdyby nie to, że mężczyzna, do którego jechał ambulans, zmarł.

REKLAMA
Sytuacja miała miejsce 25 grudnia, w pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia, na osiedlu przy ul. Kominka w Rybniku. Opisał ją portal rybnik.com.pl. Z relacji wynika, że jadącą do potrzebującej pomocy osoby karetkę zatrzymała brama wjazdowa na osiedle. Konieczna była interwencja straży pożarnej. Zamieszanie zabrało ratownikom sporo cennego czasu.
O komentarz w tej sprawie portal poprosił Rybnicką Spółdzielnię Mieszkaniową. – Wszystko wskazuje na to, że ten szlaban był sprawny w momencie, gdy podjechała karetka. Po demontażu skrzydła kikut bramki działał normalnie, reagował na pilota – stwierdził jej wiceprezes Krzysztof Newe.
I wyjaśnił, co mogło być przyczyna chwilowej awarii bramki. – Widać na nim, że szlaban w pewnym momencie otwarł się do 1/3 wysokości i wrócił do położenia wyjściowego. Należałoby wnioskować, że było zbyt wielu pomagających i impulsów wysyłanych do bramki. Mechanizm próbował otwierać i zamykać bramkę – zaznaczył Newe.
Ratownicy z Katowic przekonują jednak, że zamieszanie nie zaważyło na śmierci mężczyzny. Widząc, że bramka nie działa, sanitariusze od razu wybiegli bowiem z pojazdu i ruszyli na pomoc potrzebującemu.
źródło: rybnik.com.pl
logo