
Odkąd na jaw wyszła sprawa szczepionek wykonanych osobom ze świata kultury w Warszawskim Uniwersytecie Medycznym poza kolejnością, w opinii publicznej aż wrze. Znany polski kucharz Robert Makłowicz również zabrał głos w sprawie afery szczepionkowej. Wyznał, że został ambasadorem szczepień, jednak nie przyjął jeszcze dawki leku, bo czeka na swoją kolej.
Uważam, że trzeba ludzi namawiać na to, aby się szczepić. Jako ambasador zachęcam ludzi do tego. Nie byłem jeszcze szczepiony i czekam cierpliwie na swoją kolej, jednak mam nadzieję, że nie będzie to za dwa lata. Najpierw się szczepi lekarzy i pielęgniarki, a potem osoby w podeszłym wieku, wtedy to ma jakiś sens. Możemy sobie tylko zadać pytanie natury organizacyjnej, czy to się dobrze odbywa u nas...
Czekam na to, aż przyjdzie moja kolej. Nie mam ustalonej daty, nikt mi tego nie mówił. Jeżeli będę miał taką możliwość, to pójdę i się zaszczepię, jednak myślę, że to powinno być zgodne z jakimś harmonogramem, tak jak powinno się to odbywać. Najpierw służba zdrowia, potem ludzie w podeszłym wieku, czy też z chorobami współistniejącymi, a potem reszta.
Czy szczepionka może być ryzykiem? No może być, tak samo jak pójście do dentysty i wzięcie znieczulenia, bo raz na ileś milionów zdarza się, że człowiek po wzięciu zastrzyku umiera. To się zdarza. Ludzie umierają przy wyrywaniu zęba, ale czy w związku z tym mamy sobie ich nie wyrywać? Jeszcze w trakcie mojego życia zniknęły choroby takie jak np. polio czy też ospa. To spowodowały szczepienia. Czy mogą się zdarzać komplikacje po szczepionce? Tak, mogą się zdarzać, ale jest to tak znikoma ewentualność, że korzyści z masowego szczepienia wydają się być jedyną szansą na pokonanie tej pandemii.
