Wiceminister Janusz Kowalski domaga się usunięcia niemieckich nazw niektórych stacji PKP.
Wiceminister Janusz Kowalski domaga się usunięcia niemieckich nazw niektórych stacji PKP. Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Gazeta

Wiceminister Janusz Kowalski domaga się usunięcia niemieckich nazw niektórych stacji PKP. Polityk Solidarnej Polski argumentuje, że nazwy w języku obcym rozszerzono bezprawnie.

REKLAMA

"Tu jest Polska! 6 lat temu na skutek nacisków PO i Mniejszości Niemieckiej zamontowano niemieckie nazwy stacji kolejowych w Chrząstowicach i Dębskiej Kuźni w Opolskiem. To niebezpieczny i bezprawny precedens w Polsce!" – przekonuje Janusz Kowalski.

Wiceminister aktywów państwowych w tej sprawie wystosował interpelację do ministra infrastruktury Andrzeja Adamczyka. Wskazuje w niej, że "zapadła przed laty decyzja nie ma podstawy w obowiązujących przepisach prawa i został podjęta na skutek działań ówczesnego sekretarza stanu w Ministerstwie Administracji Cyfryzacji pana Stanisław Huskowskiego".



Kowalski nie ma wątpliwości, że dodatkowe oznaczenia po niemiecku wywołują "liczne wyrazy niezadowolenia mieszkańców oraz prowadzą do dezorientacji podróżnych". "W związku z tym, że brak jest podstawy prawnej do ustawienia tego typu oznakowania uznać należy, że zostało ono zamontowane samowolnie i bezprawnie" – czytamy.

Polityk Solidarnej Polski chce dowiedzieć się, kiedy oznaczenie wskazywanych stacji kolejowych zostanie poprawione na napisy jedynie w języku polskim.

Czytaj także: