
Wiceminister Janusz Kowalski domaga się usunięcia niemieckich nazw niektórych stacji PKP. Polityk Solidarnej Polski argumentuje, że nazwy w języku obcym rozszerzono bezprawnie.
REKLAMA
"Tu jest Polska! 6 lat temu na skutek nacisków PO i Mniejszości Niemieckiej zamontowano niemieckie nazwy stacji kolejowych w Chrząstowicach i Dębskiej Kuźni w Opolskiem. To niebezpieczny i bezprawny precedens w Polsce!" – przekonuje Janusz Kowalski.
Wiceminister aktywów państwowych w tej sprawie wystosował interpelację do ministra infrastruktury Andrzeja Adamczyka. Wskazuje w niej, że "zapadła przed laty decyzja nie ma podstawy w obowiązujących przepisach prawa i został podjęta na skutek działań ówczesnego sekretarza stanu w Ministerstwie Administracji Cyfryzacji pana Stanisław Huskowskiego".
Może cię zainteresować także: Pasażer chciał umyć ręce w pociągu PKP. Nie spodziewał się tego, co wypłynie z kranu
Kowalski nie ma wątpliwości, że dodatkowe oznaczenia po niemiecku wywołują "liczne wyrazy niezadowolenia mieszkańców oraz prowadzą do dezorientacji podróżnych". "W związku z tym, że brak jest podstawy prawnej do ustawienia tego typu oznakowania uznać należy, że zostało ono zamontowane samowolnie i bezprawnie" – czytamy.
Polityk Solidarnej Polski chce dowiedzieć się, kiedy oznaczenie wskazywanych stacji kolejowych zostanie poprawione na napisy jedynie w języku polskim.
Czytaj także: