
Białostocka prokuratura wystąpiła do jednego z lokalnych szpitali o kopie dokumentacji medycznej i dane pacjentek. Śledczy chcą sprawdzić, czy po ogłoszeniu opinii Trybunału Konstytucyjnego przeprowadzano w nich aborcje. Doniesienie w tej sprawie złożyć miała Fundację Pro - Prawo do Życia – podaje "Dziennik Gazeta Prawna".
REKLAMA
Fundacja Pro - Prawo do Życia miała zawiadomić prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa w związku z opinią Trybunału Konstytucyjnego z 22 października, która de facto zakazuje aborcji embriopatologicznej.
Czytaj także: "Możliwość wypłakania się". Rzeczniczce Ziobry wypsnęło się, co rząd ma do zaoferowania kobietom
Sęk w tym, że opinia TK weszła w życie dopiero 27 stycznia, czyli 100 dni później. Tyle bowiem czekano z jej publikacją w Dzienniku Ustaw. To widocznie nie przeszkadzało prokuraturze w Białymstoku, żeby przystąpić do działania.
Śledczy wystąpili do jednego z lokalnych szpitali o wydanie ksero dokumentacji medycznej wszystkich przypadków przerywania ciąż oraz o "dane pacjentek, u których doszło do aborcji z powodu dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu lub choroby zagrażającej jego życiu".
Na razie jednak placówka nie przekazała dokumentów. Analizuje działania prokuratury pod kątem prawnym. Ze strony śledczych nie ma decyzji dot. wszczęcia śledztwa w tej sprawie.
Czytaj także:źródło: "Dziennik Gazeta Prawna"
