
Zgodnie z nowym rządowym rozporządzeniem, usta i nos można zasłaniać już wyłącznie maseczką. – Przyłbice i "pseudomaski" to "pseudoochrona" – nie ma wątpliwości prof. Andrzej Matyja, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej. Dodaje, że rząd powinien wprowadzić cenę urzędową maseczki.
REKLAMA
Od soboty obowiązuje nakaz zasłaniania ust i nosa maseczką. Podkreślamy – maseczką, a nie przyłbicą, jak wcześniej robiło to wiele osób. Profesor Andrzej Matyja uważa, że to dobry ruch. Twierdzi wręcz, że nakaz ten został wprowadzony za późno.
– Rozumiałem sytuację w marcu, kiedy brakowało podstawowych środków bezpieczeństwa. Nie mieliśmy nic – maseczek, rękawiczek. W tej chwili ta dostępność jest na tyle duża, że nie ma żadnego problemu. Jest kwestia ceny – powiedział prezes NRL w rozmowie z Radiem Zet.
Czytaj także: Gubisz się w oznaczeniach najskuteczniejszych maseczek? Wyjaśniamy skróty: FFP2, FFP3, N95, KN95
Lekarz dodał, że skoro rząd wprowadził nakaz noszenia maseczki filtrującej, to powinien "zabezpieczyć możliwość nabycia takiej maseczki". Chodzi o to, aby całe społeczeństwo mogło sobie pozwolić na zakup profesjonalnych środków ochrony.
– Jesteśmy w sytuacji wojny. Tak, jak mamy uregulowane i urzędowe ceny leków – i słusznie – to ceny maseczek powinny mieć też ceny urzędowe. Rozumiem wolność gospodarczą, ale musimy myśleć w sposób ogólnospołeczny – podkreślił prof. Matyja.
Przypomnijmy, w zeszłym tygodniu rząd wprowadził nowe zasady dotyczące zasłaniania ust i nosa. Od soboty w tym celu nie można już używać szalika, chusty czy przyłbicy. Obowiązkiem jest noszenie maseczki. W rozmowie z naTemat.pl ekspert wyjaśnił, które rodzaje maseczki chronią najlepiej.
Czytaj także: