
Niedzielne spotkania 26. kolejki Premier League przyniosły sporo emocji i ważne przełamania Liverpool FC oraz Tottenhamu Hotspur. Ważny pojedynek z Leicester City wygrał Arsenal Londyn, za to szlagierowe starcie Chelsea Londyn z Manchesterem United nie przyniosło bramek.
REKLAMA
Liverpool FC w ostatnich tygodniach zanotował czarną passę czterech ligowych porażek z rzędu, co jest zarazem najgorszą passą klubu od kiedy prowadzi go Juergen Klopp. W niedzielę czarna seria dobiegła końca, a wszystko dzięki wygranej 2:0 (0:0) z ostatnim w tabeli Sheffield United.
Gole dla The Reds strzelali Jones i Firmino, a ekipa z Anfield ruszyła tym samym w pościg za ligową czołówką. Co ważne dla polskich fanów, na ławce rezerwowych Liverpoolu mecz obejrzał 18-letni golkiper The Reds, Jakub Ojrzyński. Bronił Adrian, a wolne dostał po śmierci ojca Alisson Becker.
Tak samo jak inny gigant, Tottenham Hotspur. Koguty w niedzielę rozbiły na swoim terenie Burnley FC 4:0 (3:0), a po raz pierwszy w 2021 roku Bale zagrał jak na jednego z najlepszych piłkarzy świata przystało. Strzelił dwa gole, asystował przy bramce Kane'a, a czwarte trafienie dołożył Lucas i Spurs rozpoczęli marsz w górę tabeli z ósmej lokaty, na której obecnie się znajdują.
Zaskoczył Arsenal Londyn, który na King Power Stadium ograł Leicester City 3:1 (2:1). Gospodarze, druga ekipa Premier League przed meczem, prowadzili dzięki trafieniu Tielemansa. Jeszcze przed przerwą gole dla Kanonierów zdobyli Luiz i Lacazette, a po zmianie stron wynik ustalił Pepe. Arsenal jest w lidze dziesiąty, Lisy spadły na miejsce trzecie.
Czytaj także:A na drugie wskoczył Manchester United, który zremisował 0:0 z Chelsea Londyn w szlagierze kolejki. Na Stamford Bridge Czerwone Diabły były zespołem lepszym od The Blues, ale na drodze do wygranej stanął im golkiper Mendy, a na początku starcia również sędzia i system VAR, gdy nie dopatrzono się rzutu karnego dla gości. MU jest wiceliderem, Chelsea plasuje się zatem na pozycji czwartej w Premier League.
