
To tylko jeden z okrzyków manifestujących dziś przed siedzibą Kancelarii Prezesa Rady Ministrów pielęgniarek. Żądają wyższych płac, dodatkowych przywilejów, państwowej służby zdrowia. Do Warszawy zjechało się ich 5 tysięcy.
REKLAMA
Pielęgniarki miały transparenty: "Michał Boni przykłada nam pistolet do skroni", "Tusku, Tusku, wywieziemy cię na wózku". Protestujący nie mają pozwolenia na rozłożenie miasteczka namiotowego, jak podczas pamiętnej manifestacji w czerwcu 2007 r. Rozbito jednak symboliczny namiot.
Ulica nie jest dobrym miejscem do wymiany poglądów. Oczywiście nie zabraniam nikomu manifestować.
Organizatorzy – Ogólnopolski Związek Pielęgniarek i "Sierpień 80" – żądają podwyżek płac, zaprzestania prywatyzacji w służbie zdrowia, dodatkowych przywilejów. Do siedziby Donalda Tuska weszli już przedstawiciele manifestujących z petycją. Pielęgniarki, górników i ratowników medycznych wspomagali przedstawiciele związków zawodowych z innych krajów.
Zobacz też: Gigantyczne podwyżki, gigantyczne kłopoty Centrum Zdrowia Dziecka. Arłukowicz szuka winnych
Demonstracja po południu zaczęła powoli się rozchodzić. Minister zdrowia Bartosz Arłukowicz nie spotkał się z protestującymi. Na antenie Polskiego Radia powiedział, że dokładnie zna postulaty pielęgniarek. – Ze związkami zawodowymi pielęgniarek spotkam się w poniedziałek w resorcie. Najważniejsze, by efektem spotkania były zmiany – mówił minister zdrowia. W ramach ugody Bartosz Arłukowicz zaproponuje pielęgniarkom decentralizację NFZ, zmianę w szkoleniu studentów i młodych lekarzy. Zmieni też podejście do kontraktowania pracowników służby zdrowia.
