
Laureatów tegorocznej Nagrody Nobla w dziedzinie fizyki poznamy już jutro. Czy wreszcie okaże się nim prof. Aleksander Wolszczan?
REKLAMA
Już we wtorek grono polskich noblistów może się poszerzyć. Do najwybitniejszych Polaków nagrodzonych przez Królewską Szwedzką Akademię Nauk ma dołączyć międzynarodowej sławy fizyk prof. Aleksander Wolszczan. Wśród fanów nauki spekuluje się, że polski uczony może mieć znacznie większe szanse na tegoroczną Nagrodę Nobla w dziedzinie fizyki, niż uznawany przez media za faworyta Peter Higgs, którego nazwiskiem został nazwany bozon Higgsa tzw. "boska cząstka".
Czytaj również: "Boska cząstka" – jak pop-naukowe podejście potrafi abstrakcję zamienić w medialny hit
Higgs na wyróżnienie w tym roku raczej nie ma szans, gdyż wyniki pracy naukowców z CERN potwierdzono dopiero latem, a kandydatury przyszłych noblistów powinny trafić do Komitetu Noblowskiego do lutego. Choć "boska cząstka" nosi nazwę bozonu Higgsa, od wielu lat trwa spór, czy autorem teorii o jej istnieniu w rzeczywistości jest tylko sędziwy Brytyjczyk. A jury nagradzające Noblem w dziedzinie fizyki takich wątpliwości raczej nie lubi.
Wśród kandydatów, których takie problemy nie dotyczą, znajduje się tymczasem prof. Aleksander Wolszczan. Polski fizyk na początku lat 90-tych jako pierwszy odkrył planety położone poza Układem Słonecznym. Jego zasługi z tego powodu są dla astrofizyki jednak znacznie większe. Wówczas prawie nikt się tym nie zajmował, dziś to najlepiej rozwijająca się dziedzina fizyki.
Za nagrodą dla Wolszczana najsilniej kciuki mogą trzymać jednak nie Polacy, a Amerykanie. Przed czterema laty ujawniono bowiem, że w PRL profesor utrzymywał kontakty z komunistyczną Służbą Bezpieczeństwa. Po fali ostracyzmu, który dotknął go nad Wisłą, naukowiec postanowił więc zrezygnować z pracy na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu i dziś swoją karierę naukową rozwija głównie w USA.
