
Legendarny prezenter brytyjskiej telewizji publicznej, Jimmy Savile, w latach 70. wykorzystywał seksualnie nieletnie dziewczyny. Władze BBC przerwały dziennikarskie śledztwo w tej sprawie, by zatuszować sprawę. Po ujawnieniu sprawy publicznie przeprasza i walczy o ocalenie reputacji.
Wiedzieli o tym jego współpracownicy, ale nikt nie reagował. Przez lata sprawa pozostawała w ukryciu, a BBC wstrzymało dziennikarskie śledztwo. Dopiero w zeszłym tygodniu prywatna ITV wyemitowała reportaż pokazujący wyznania ofiar Savile'a.
Czytaj też: Skandal w polskiej armii. Wojskowy prokurator molestował młode kobiety podczas misji w Afganistanie
Lubieżne czyny, chociaż nie tak ciężkiego kalibru, były tolerowane w brytyjskich mediach. "Gazeta Wyborcza" przytacza relacje dziennikarek, które były molestowane przez kolegów z pracy. Kiedy Liz Kershaw poskarżyła się szefom na kolegę, który trzymał ją za piersi, ci mieli spytać, czy jest lesbijką.
Śledztwo było już dość zaawansowane, bo reporterzy zebrali relacje dziesięciu ofiar. Po fali krytyki dyrektor ds. redakcyjnych David Jordan zaprzeczył, jakoby kierownictwo stacji miało wstrzymać pracę dziennikarzy.
Zobacz też: To nie my powinnyśmy się wstydzić - pisze Anna Dryjańska
Nie tylko opinia publiczna wzywa do wyjaśnienia skandalu. Zaapelował o to również premier David Cameron. W mediach pojawiają się głosy, by pośmiertnie odebrać Jimmy'emu Savile'owi tytuł szlachecki, który królowa nadała mu za działalność filantropijną.
Źródło: "Gazeta Wyborcza"
