Zmarła kenijska babcia Baracka Obamy
Zmarła kenijska babcia Baracka Obamy Twitter

Zagraniczne media potwierdzają, że w kenijskim szpitalu, mając 99 lat, zmarła Sarah Obama. Była trzecią żoną dziadka ze strony ojca byłego prezydenta USA Baracka Obamy. W poruszającym wpisie spotkanie z kobietą wspomina reporter Witold Szabłowski.

REKLAMA

Zmarła Sarah Obama – babcia Baracka Obamy

Sarah Obama była kenijską nauczycielką i filantropką. Urodziła się w 1922 roku w wiosce nad Jeziorem Wiktorii. Była muzułmanką i należała do grupy etnicznej Luo w Kenii. Od lat prowadziła fundację, która edukowała sieroty i dziewczęta. Sama nie potrafiła czytać, jednak bardzo angażowała się w działalność filantropijną. W lokalnej szkole uwielbiano jej gorące owsianki i pączki. W 2014 roku otrzymała za swoją działalność nagrodę Pioneer Award od ONZ w ramach Dnia Przedsiębiorczości Kobiet.
Prywatnie Sarah była trzecią żoną Husseina Onyango Obamy, dziadka Baracka Obamy. Przez byłego prezydenta czule nazywana była "Babcią Sarą". Znana w mediach stała się w 2006 roku, gdy wnuk odwiedził ją w Kenii. Był wówczas senatorem w stanie Illinois. W 2008 roku, podczas kampanii prezydenckiej broniła go, gdy mówiono, że jest muzułmaninem i nie urodził się w USA.
O śmierci Sarah poinformowała jej córka. Kobieta przebywała w szpitalu, od tygodnia czuła się źle, jednak rzecznik rodziny potwierdził, że nie miała Covid-19. Pogrzeb odbędzie się w poniedziałek.

"Silna, cnotliwa kobieta"

– Będzie nam jej bardzo brakowało, ale będziemy świętować z wdzięcznością jej długie i niezwykłe życie – skomentował Barack Obama. Prezydent Kenii, Uhuru Kenyatta, napisał na Twitterze, że pani Obama była "silną, cnotliwą kobietą " i "ikoną wartości rodzinnych".
Do smutnych wieści odniósł się również polski reporter, Witold Szabłowski. Na swoim profilu udostępnił zdjęcia z Sarah i napisał, że "nigdy nie widział kogoś, kto by tak zarażał innych śmiechem i dobrym nastrojem".
– Nigdy nie zapomnę, jak po mniej więcej czterdziestu minutach rozmowy, kiedy wypytywałem ją o ojca i dziadka Baracka Obamy, spojrzała na mnie poważnie i wypaliła: "Chłopcze, zadajesz bardzo dużo pytań o mojego byłego męża. Czy ty.... Czy ty planujesz mi się oświadczyć?" Myślałem, że spadnę z krzesła – napisał Szabłowski.
Przypomniał również o filantropijnej działalności kobiety. – Walczyła z AIDS, od kiedy pojawiło się w Afryce. Skorzystała z rozgłosu, jaki dały jej dwie kadencje Obamy, żeby robić jeszcze więcej dla swoich podopiecznych. Pięknym była człowiekiem. Z innej gliny. W dniu, kiedy się spotkaliśmy, miała już 92 lata, a spędziła pół nocy, odbierając poród cielaka. Nie musiała tego robić. Ale powiedziała mi, że całe życie ciężko pracuje i nie wyobraża sobie, żeby miała przestać. Chyba że po śmierci.
logo