
Lekarz nie chce leczyć pacjentów z PiS sprzętem od WOŚP? – pytało TVP w tytule artykułu zilustrowanego zdjęciem prof. Mikołaja Spodaryka. Portal musiał przeprosić, bo okazało się, że tekst dotyczył innego lekarza. Przeprosiny nakazane przez sąd zostały opublikowane na stronie TVP, jednak w jak najmniej widocznym miejscu.
REKLAMA
Sytuacja miała miejsce w 2018 roku. Wtedy na stronie tvp.info pojawił się artykuł, w którym informowano o lekarzu odmawiającym leczenia "pacjentów z PiS" sprzętem od WOŚP. Do tekstu dołączono zdjęcie – był na nim prof. Mikołaj Spodaryk, który nie miał nic wspólnego ze sprawą. Lekarz dowiedział się o tym fakcie od znajomego.
– Jest mi przykro, że głęboka patologia dziennikarska dotknęła mnie przy okazji największego w świecie święta dobroci, empatii i wrażliwości – mówił Spodaryk "Gazecie Wyborczej".
Medyk od początku domagał się od TVP przeprosin i sprostowania. Sprawa trafiła do sądu. Ten w lutym tego roku zdecydował, że rządowe medium musi wpłacić na WOŚP 10 tys. zł, symboliczną kwotę przelać ma też na konto samego Spodaryka. TVP zostało też zobowiązane przez sąd do opublikowania na swojej stronie przeprosin.
Te rzeczywiście pojawiły się na portalu tvp.info. "Telewizja Polska S.A. przeprasza Pana Mikołaja Spodaryka za działanie godzące w jego dobre imię, polegające na zilustrowaniu zdjęciem przedstawiającym jego wizerunek (...) co błędnie sugerowało, że to on jest lekarzem dzielącym pacjentów według poglądów politycznych" – czytamy w oświadczeniu.
Problem w tym, że zostało ono zamieszczone na samym dole strony, w najmniej widocznym miejscu. Postanowienie sądu zostało więc zrealizowane, ale tak, by jak najmniej osób dowiedziało się o nierzetelności telewizji publicznej.