
Zadzwonił do mnie znajomy i pyta, dlaczego nie chcę leczyć PiS-owskich dzieci. Otwieram stronę TVP Info i… o mało zawału serca nie dostałem – tak manipulację telewizji publicznej relacjonuje "Gazecie Wyborczej" prof. Mikołaj Spodaryk, którego zdjęcie wykorzystano do ilustracji materiału o lekarzu nieprzyjmującym "pacjentów z PiS-u". – Czuję się tym sponiewierany – dodaje.
REKLAMA
– Jest mi przykro, że głęboka patologia dziennikarska dotknęła mnie przy okazji największego w świecie święta dobroci, empatii i wrażliwości – tak "Gazecie Wyborczej" mówi profesor Mikołaj Spodaryk, którego zdjęcie wykorzystano do zilustrowania materiału o lekarzu, który odmawia leczenia "pacjentów z PiS-u". Na zdjęciu widać profesora przebranego w strój Pikachu, w którym zdarza mu się chodzić po oddziale w krakowskim szpitalu w Prokocimiu. Profesor zbierał w nim datki podczas ostatniego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.
W kilka godzin po opisaniu sytuacji w mediach, z profesorem Spodarykiem skontaktował się pracownik TVP i próbował przekonać go, że tak naprawdę nic się nie stało, bo pod zdjęciem... nie ma imienia i nazwiska. – Ja odpowiedziałem mu na to, że jest mój wizerunek. I takie zestawienie zdjęcia oraz informacji upokarza mnie i czuję się sponiewierany – dodaje profesor. Z rozmowy, lekarz dowiedział się też, że może liczyć na oficjalnego maila z przeprosinami od telewizji publicznej. Profesor Mikołaj Spodaryk domaga się jednak przeprosin i wyjaśnień umieszczonych na stronie TVP Info. Jak na razie do porozumienia nie doszło. Jedyne co zrobiła telewizja narodowa, to zmieniła zdjęcie ilustracyjne.
źródło: wyborcza.pl
