
Dwie bramki strzelił w niedzielę Erling Haaland, a jego Borussia Dortmund pokonała na swoim terenie 4:1 (3:1) Werder Brema. BVB wciąż walczy o miejsce w przyszłorocznej Lidze Mistrzów, aktualnie jest piąta w tabeli Bundesligi. Do skutku nie doszedł mecz Herthy Berlin Krzysztofa Piątka.
REKLAMA
Eling Haaland niemal przez miesiąc i dokładnie cztery mecze nie był w stanie trafić do bramki rywali Borussii Dortmund. Gdyby doliczyć mecze w reprezentacji Norwegii, zła passa wyniosłaby siedem gier. W niedzielę Norweg chciał się przełamać i dać drużynie bramki, które pozwolą wygrywać i znaleźć się w czołowej czwórce rozgrywek.
Czytaj także:To o tyle ważne, że daje awans do Ligi Mistrzów i spore pieniądze, które się z tym wiążą. W niedzielę BVB mecz z Werderem Brema rozpoczęła fatalnie, już w 14. minucie Milot Rashica pokonał Marwina Hitza. Gospodarze odpowiedzieli kwadrans później, a remis dał im Giovanni Reyna. To był początek ofensywy Borussii, która ruszyła do walki o pełną pulę.
W 34. minucie, pięć minut po bramce na 1:1, gospodarze zyskali rzut karny, którego pewnym egzekutorem okazał się Haaland. Norweg udanie przełamał strzelecką niemoc, a drugie trafienie w niedzielę dołożył raptem cztery minuty później. Do końca spotkania Borussia rządziła na murawie, wynik ustalił w 87. minucie weteran Mats Hummels. Inny weteran, Łukasz Piszczek, wszedł na murawę tuż po przerwie.
Dzięki wygranej piąta w Bundeslidze Borussia Dortmund jest już tylko cztery punkty za czwartym Eintrachtem Frankfurt i pięć za trzecim VfL Wolfsburg. Do końca sezonu pozostało dokładnie pięć kolejek i 15 punktów do zdobycia. Walka o czwórkę i awans do LM zapowiada się niezwykle ciekawie.
Tymczasem na dole tabeli w niedzielę mierzyć się miały FSV Mainz i Hertha Berlin, ale drużyna Krzysztofa Piątka poprosiła o przełożenie zawodów. I zyskała akceptację niemieckiej federacji, która zezwoliła na taki ruch. W ekipie Krzysztofa Piątka wybuchło ognisko koronawirusa, niemal cała drużyna jest aktualnie na kwarantannie.
