
Śląsk Wrocław w szalonym spotkaniu wyrwał trzy punkty Podbeskidziu Bielsko-Biała, bramkę na 4:3 zdobywając w doliczonym czasie gry. Lech Poznań niespodziewanie łatwo poradził sobie z walczącą o europejskie puchary Lechią Gdańsk, wygrywając 3:0.
REKLAMA
Stwierdzenie, że pierwsza połowa meczu Lecha Poznań z Lechią Gdańsk nie przyniosła wielkich emocji, to wyjątkowo łagodne podsumowanie tego, co zobaczyliśmy w pierwszych 45 minut. Za ich komentarz niech posłuży ta statystyka – zero strzałów celnych. Na tyle stać było zawodników obu drużyn.
Po przerwie Lech pokazał jednak zupełnie inne oblicze. Niedługo po zmianie stron wynik otworzył Michał Skóraś, wbijając odbitą od jednego z obrońców Lechii piłkę do siatki z najbliższej odległości. Chwilę później było już 2:0, gola z rzutu karnego strzelił Mikael Ishak. W 65. minucie trzecią bramkę dołożył Dani Ramirez. Po tym golu Lech zwolnił, a Lechia nie była w stanie odpowiedzieć ani jednym trafieniem. To pierwszy triumf "Kolejorza" pod wodzą Macieja Skorży.
Lech Poznań – Lechia Gdańsk 3:0
Bramki: Skóraś (52'), Ishak (57'), Ramirez (65')
Bramki: Skóraś (52'), Ishak (57'), Ramirez (65')
Śląsk Wrocław nadal jest w grze o europejskie puchary, Podbeskidzie Bielsko-Biała walczy o utrzymanie. Starcie tych drużyn, choć nie było hitem kolejki, miało sporą stawkę. W mecz lepiej weszli wrocławianie, w 20. minucie dostali nawet rzut karny, który został jednak anulowany przez VAR. Śląsk dopiął swego po innym stałym fragmencie gry – rzucie wolnym. Perfekcyjnie wykonał go Krzysztof Mączyński. Gospodarze nie schodzili jednak na przerwę z prowadzeniem, bo pod koniec połowy piłka znalazła się w siatce po strzale głową Rafała Janickiego.
Ale prawdziwe emocje rozpoczęły się po przerwie. Najpierw na prowadzenie ponownie wyszedł Śląsk. Miał przy tym sporo szczęścia, bo uderzona przez Patryka Janasika piłka po drodze do bramki odbiła się jeszcze od Kamila Bilińskiego. Napastnik Podbeskidzia zrehabilitował się niedługo później, gdy ładnym wolejem strzelił na 2:2.
"Górale" poszli za ciosem i po chwili to oni prowadzili. Autorem piątej bramki w tym spotkaniu był Marko Roginic, który gola okupił kontuzją. Dwa ostatnie słowa należały jednak do Śląska. Najpierw dośrodkowanie Mączyńskiego z rzutu wolnego na gola strzałem głową zamienił Konrad Poprawa, a w piątej minucie doliczonego czasu gry mocny strzał zza pola karnego w wykonaniu Roberta Picha dał gospodarzom trzy punkty.
Śląsk Wrocław – Podbeskidzie Bielsko-Biała 4:3
Bramki: Mączyński (35'), Biliński – sam. (61'), Poprawa (83'), Pich (90+5') – Janicki (41'), Biliński (70'), Roginic (78')
Czytaj także:Bramki: Mączyński (35'), Biliński – sam. (61'), Poprawa (83'), Pich (90+5') – Janicki (41'), Biliński (70'), Roginic (78')
