
Podobno jestem pierwszym polskim blogerem, który wprowadził paywalla. Mam nadzieję, że to prawda. Dlaczego to zrobiłem? Powody są trzy.
REKLAMA
Po pierwsze, nie podobają mi się media, które traktują mnie jak towar. Niestety, są to wszystkie media darmowe. Towarem się rzuca, towaru się nie szanuje, towar się sprzedaje. Wolę być klientem – i daję taką możliwość moim czytelnikom.
Po drugie, wierzę, że płacenie za tzw. „kontent” ma sens. Nie ma lepszego sposobu na test wiary od skoczenia na głęboką wodę.
Po trzecie wreszcie, chciałem nauczyć się sprzedawania dóbr cyfrowych w praktyce. Już niedługo będę mieć pełne ręce roboty na Cdp.pl.
Dużo osób pyta mnie, czy to działa. Cóż, zapraszam do przeczytania notki, w której dokładnie opisałem wyniki. Ja za kasę, którą zarobiłem na blogowaniu kupiłem sobie kilka gier w sieci. Nie mi oceniać, czy to są realne zyski, nie zajmuje się blogowaniem zawodowo. Gdybym to jednak robił, to z pewnością wdrożyłbym płatność za treści jako element większej układanki biznesowej. Pieniądze od klientów pachną inaczej (nie żeby te od reklamodawców były złe).
Mała anegdota – zaraz po zaimplementowaniu paywalla pojawili się pierwsi klienci. Eksperci z dużych spółek medialnych, widziałem po końcówkach e-maili. Co ciekawe, zaraz na wykupionym tekście pojawił się ruch znacznie przewyższający liczbę wykupionych dostępów. Ruch z domen dużych spółek medialnych. Magia! Albo też bardzo szybki obieg loginu i hasła w intranecie.
