KE zapowiada, że od 2023 roku dopłaty otrzymają jedynie ci rolnicy, którzy faktycznie uprawiają ziemię.
KE zapowiada, że od 2023 roku dopłaty otrzymają jedynie ci rolnicy, którzy faktycznie uprawiają ziemię. Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta

W Polsce szykuje się prawdziwa rewolucja. Komisja Europejska zapowiada rozporządzenie, w myśl którego dopłaty odtąd będą jedynie dla tych, którzy faktycznie uprawiają ziemię rolną. Przeciwko takiemu rozwiązaniu protestuje Kościół oraz Prawo i Sprawiedliwość.

REKLAMA
Od 2023 roku mają obowiązywać nowe zasady Wspólnej Polityki Rolnej. Każdy kraj członkowski UE, który chce na niej skorzystać, musi przygotować tzw. plan strategiczny. A w nim ma znaleźć się dokładne określenie, kogo uważa się za aktywnego rolnika. Tylko taki będzie miał prawo do dopłat i funduszy unijnych.

Zmiany ws. dopłat rolniczych z UE

Zamysł jest jasny: ze wsparcia odtąd mają korzystać tylko faktyczni producenci żywności, a nie posiadacze ziemi rolnej. Takie rozporządzenie przyjął już Parlament Europejski. Pomysłodawcą był europoseł PSL Jarosław Kalinowski.
Nowa definicja aktywnego rolnika wyrzuci ze Wspólnej Polityki Rolnej tzw. rolników drobnych, którzy de facto niczego nie uprawiają. Dla Polski będzie oznaczać to rewolucję i koniec z patologią. Dlaczego? Bo według oficjalnych danych GUS w Polsce jest 1,3 mln rolników. Tylu składa wnioski o dopłaty bezpośrednie. Średnie gospodarstwo w Polsce ma około 11 hektarów.
Tymczasem – jak wynika z "Raportu o stanie wsi polskiej" Fundacji na rzecz Rozwoju Polskiego Rolnictwa FAPA – prawda o polskim rolnictwie jest zupełnie inna. Prawdziwych rolników mamy około 400 tysięcy, a średnie gospodarstwo rolne ma 25-30 hektarów. Autorzy raportu z 2020 roku twierdzą, że 80 proc. biorących dopłaty to jedynie właściciele ziemi lub ich spadkobiercy, którzy niczego nie produkują.

PiS i Kościół są przeciwko

Europosłowie PiS głosowali w Parlamencie Europejskim przeciwko temu rozporządzeniu. Nie ma co się dziwić, bo drobni rolnicy, którzy przestaną dostawać pieniądze z Unii, to w dużej mierze elektorat PiS. Jak podaje "GW", zmiana na pewno nie spodoba się też w Kościele, który jest największym biorcą dopłat. Jednocześnie Kościół swej ziemi nie uprawia, tylko bezumownie ją wydzierżawia.
logo
źródło: "Gazeta Wyborcza"