Grażyna Wolszczak walczy ze skutkami ubocznymi covid-19, czyli wypadaniem włosów.
Grażyna Wolszczak walczy ze skutkami ubocznymi covid-19, czyli wypadaniem włosów. Fot. Instagram / Grażyna Wolszczak

Grażyna Wolszczak opowiedziała o skutkach ubocznych covid-19. Pojawiły się po przebytej chorobie. Gwiazda zaczęła łysieć.

REKLAMA
Grażyna Wolszczak zakaziła się koronawirusem pod koniec 2020 roku. Choroby nie przeszła ciężko. A jednak poważnie odczuwa jej skutki do dziś. Walczy z chronicznym wypadaniem włosów. Jak łatwo sobie wyobrazić, wygląd to jedna z najważniejszych rzeczy. Wolszczak wpadła w rozpacz, gdy włosy zaczęły jej intensywnie wypadać.
Aktorka zareagowała błyskawicznie i dzięki temu nie jest dziś całkiem łysa. "Walczyłam dzielnie z pocovidowym wypadaniem włosów: seria mezoterapii, suplementy, wcierki przeróżne. Nie wyłysiałam więc do zera, a włosy przestały wypadać" – relacjonowała na Instagramie.
"Uff, nowe rosną, ale mają dopiero dwa centymetry. I tu najlepszy fryzjer na świecie decyduje: 'Czas na zmianę! Jesteśmy razem już 20 lat - uczcijmy tę rocznicę metamorfozą!'. Dwa razy nie musiał powtarzać. Kocham!" – dodała.

Jednak warto było podjąć wysiłek. Gwiazda była zachwycona swoim nowym obliczem. "Ale szok. Ale wyglądam. Jak laleczka. Ale szkoda to obcinać na maksa. Taki jest efekt. I kto idzie ze mną na randkę? No bo jak to może się zmarnować. Niedziela, to do kościoła pójdziemy" – napisała na InstaStories.
Czytaj także:
logo