
Artur Orzech, który niedawno zdecydował się na zakończenie współpracy z TVP, zdradził w wywiadzie z Onetem swoje plany względem działalności na YouTube oraz jego przyszłości jako dziennikarza. Podkreślił, że niezależnie od decyzji stacji nie zrezygnuje z komentowania Eurowizji, a kanał na platformie ma to mu umożliwić.
REKLAMA
Przypomnijmy, że w marcu TVP poinformowała, iż zerwała umowę Arturem Orzechem, który dużą popularność zyskał na komentowaniu Eurowizji. Jak podawano, powodem decyzji miał być fakt, iż 22 marca prezenter nie pojawił się na nagraniu charytatywnego odcinka "Szansy na sukces".
Orzech w mediach społecznościowych informował wówczas, że to nie TVP zerwała z nim umowę, a on z telewizją. Powodem bowiem było to, jaki skład artystów przygotowano do tego specjalnego odcinka. Wyjaśniał, że odszedł z telewizji, bo Jan Pietrzak i discopolowa grupa Boys "to nie jest jego bajka".
"Panie Kurski. Zatrzymał się Pan w czasie. Skomentuję Eurowizję jak będę chciał. Pan mi w tym nie przeszkodzi" – napisał w weekend Artur Orzech na Facebooku. Prezenter wkleił link do swojego nowo utworzonego kanału na YouTube. W wywiadzie z Onetem dziennikarz podkreślił, że jego działalność w tym medium ruszy już w tym tygodniu.
– Myślę, że będę pisał komentarze. Tego nikt mi nie zabroni. Oficjalna strona konkursu już udostępniła teledyski rywalizujących wykonawców i zamierzam się do nich odnieść. Będzie się działo! Na razie planuję taką formę: będę oglądał Eurowizję online, z oficjalnego kanału, i komentował pisemnie – zapowiedział prezenter.
Dziennikarz podkreślił, że powodem założenia przez niego kanału nie była mściwość, ale chęć skomentowania Eurowizji dla widzów, którzy przyznają często, że nie wyobrażają sobie konkursu bez jego komentarza oraz fakt, iż czuje się on mocno związany z wydarzeniem.
– Mamy prawie koniec kwietnia, pierwszy finał Eurowizji już za kilkanaście dni. Cisza trwa, a ja widzę wszędzie posty z pytaniem, kto za mnie będzie komentował to wydarzenie. Jestem na tyle doświadczonym i dojrzałym człowiekiem, by zdawać sobie sprawę z tego, jak wygląda sytuacja. Nie jestem natomiast idiotą, by nie spodziewać się decyzji dla mnie najgorszej – powiedział Orzech.
Jeśli chodzi o jego przyszłe plany, to na ten moment ograniczają się tylko do Eurowizji. – Na razie jestem związany z internetową rozgłośnią Radiospacja i ta forma mi odpowiada. Jestem człowiekiem radia, nigdy nie lubiłem siebie na ekranie – przyznał. – Jeśli zajmę się czymś "swoim", to będzie to właśnie radio – dodał.
Czytaj także:źródło: Onet.pl
