W wybuchu paniki w Izraelu zginęły dziesiątki osób.
W wybuchu paniki w Izraelu zginęły dziesiątki osób. Fot. YouTube / Guardian News

Co najmniej 44 osoby nie żyją, a ponad 100 zostało rannych – to najnowszy bilans tragedii, do której doszło w wyniku wybuchu paniki przy grobie rabina Szymona bar Jochaja w Izraelu. Ultraortodoksyjni Żydzi zebrali się tam na całonocną modlitwę i taniec.

REKLAMA
Obchody były pierwszym, legalnym zgromadzeniem religijnym, odkąd Izrael praktycznie w całości wyszedł z lockdownu dotyczącego epidemii koronawirusa. Na górze Meron w północnej części kraju, zebrały się dziesiątki tysięcy ultraortodoksyjnych Żydów. To w czasie tego wydarzenia doszło do tragedii.
Według relacji izraelskich mediów, na miejscu wybuchła panika, a wiele osób udusiło się w ścisku.
Niestety, do tej pory nie jest znany dokładny bilans ofiar. Część mediów informuje o 44 zabitych, z kolei inne donoszą o 65. Izraelska narodowa służba ratunkowa Magen David Adom potwierdziła, że rannych zostało ponad 100 osób. Do sieci trafiły nagrania z miejsca zdarzenia, na których widać, jak wielu ludzi znalazło się w pułapce bez wyjścia.
Głos w sprawie tragedii zabrał już m.in. premier Benjamin Netanjahu, który nazwał zdarzenie "straszną katastrofą". Jej dokładne przyczyny na razie nie są znane. Wstępnie mówiło się o zawaleniu konstrukcji, gdzie zgromadzili się uczestnicy obchodów. Później "Haaretz" podawał, że cały dramat zaczął się to po tym, jak część osób pośliznęła się na schodach, powodując upadek dziesiątek innych.
Czytaj także:
logo
źródło: BBC