
Kartka o kuriozalnej treści pojawiła się na drzwiach jednej z przychodni w Lublinie. Personel placówki wezwał pacjentów, aby w nagłych przypadkach nie dobijali się, ale pukali delikatnie. Sprawą zajął się lubelski NFZ.
REKLAMA
"Uwaga! Uprzejmie prosimy pukać w okno, aby skontaktować się z pielęgniarką. Jeśli usłyszymy 'walenie', do okna nie podchodzimy" – czytamy w ogłoszeniu, które wywieszono w przychodni "Wallenroda Med" w Lublinie. Treść kartki wywołała oburzenie wśród pacjentów.
"W ważnych sprawach pukamy w okno, a nie 'walimy'. Bo grożą sankcje. Nie podejdą do okna. Należy piętnować takie praktyki" – poinformował mailowo redakcję lubelskiego "Dziennika Wschodniego" oburzony pacjent przychodni.
Kartka pojawiła się w oknie w ubiegłym tygodniu, ale już została zdjęta. Przyczyną, jak wyjaśnia lekarka Małgorzata Walewska-Matraszek, był przykry incydent z udziałem agresywnego pacjenta, który miał miejsce w placówce. Lekarka przyznała, że rozumie oburzenie chorych. Wyjaśniła, że kartkę powieszono "pod wpływem emocji". Jak informuje "Dziennik Wschodni", sprawą zajął się NFZ.
Podobna, choć chyba jeszcze bardziej kuriozalna sytuacja, miała miejsce w Tarnobrzegu. W październiku 2020 r. pisaliśmy w NaTemat o "sprawie kija", który został umieszczony pod oknem przychodni.
Pacjenci w celu uzyskania skierowania lub recepty mieli - wedle zaleceń placówki - dobijać się do środka specjalnie pozostawionym długim patykiem, bowiem okno było zbyt wysoko. Te kuriozalne zalecenia miałyby być sposobem walki z pandemią koronawirusa. Kij jednak w walce z wirusem się nie sprawdził, a sprawa obiegła media.
źródło: "Dziennik Wschodni"
