
– Mam nadzieję, że tegoroczny lipiec wreszcie nadrobi i wróci na najwyższy stopień podium. (...) W ostatnich latach "zawodził" i na początku wakacji musieliśmy zakładać cieplejsze ubrania – mówi Grzegorz Walijewski z IMGW. Instytut opublikował eksperymentalną prognozę długoterminową na czerwiec i lipiec. Na razie wygląda to optymistycznie.
REKLAMA
Wiosna nas nie rozpieszczała w tym roku. Czy teraz będzie trochę cieplej, czy jednak możemy być zawiedzeni? Oczywiście mam na myśli tę część osób, które tęsknią za ciepłem.
Rzeczywiście, szczególnie jeśli mówimy o pierwszej jej części, wiosna nie była sprzyjająca. Kwiecień przez klimatologów określony został jako "ekstremalnie chłodny". Średnia temperatura obszarowa była niższa o 2,6 st. C od normy wieloletniej.
Dlatego właśnie tym bardziej oczekujemy ciepła, słońca i rozkwitającej przyrody, kwiatów. Od paru dni powtarzam, co to za matury, jeśli nie kwitną kasztany? Z fenologicznego punktu widzenia pełnia wiosny jest wtedy, kiedy kwitnie kasztan.
To stanie się już za chwilę, ponieważ dotarło do nas ciepłe, zwrotnikowe powietrze, które jest dosyć suche, w związku z czym nie ma dynamicznej sytuacji burzowej. Wir polarny, który co chwila przynosił do nas chłodniejsze powietrze, wreszcie trochę się uspokoił.
Jest dosyć piękna, przeźroczysta aura. Mamy bezchmurne niebo i lekki wiatr, więc i powietrze jest czyste. Co prawda, to, co dobre, szybko się kończy, więc w środę będzie przemodelowanie pogody. Dotrze do nas nieco chłodniejsze powietrze. Na termometrach nie będzie takich wartości jak w poniedziałek i wtorek – nawet 30 st. C na południu kraju.
W środę na wschodzie i na południu kraju będzie jeszcze w miarę ciepło, około 26 st. C. Natomiast na zachodzie ochłodzi się, bo dotrze tam wspomniana masa powietrza. To nie będzie jednak takie ochłodzenie, jak na początku maja, kiedy mieliśmy do czynienia ze znaczącym spadkiem temperatury – na Mazurach i na Warmii spadł wówczas śnieg.
Aż tak nie będzie. Temperatura maksymalna osiągnie wartość rzędu 12-16 st. C, a w zachodniej części kraju może sięgnąć nawet 20 st. C. Tak powinna wyglądać prawdziwa wiosna, typowy maj. Jeśli prognozy się sprawdzą, to w tym roku maj będzie nieco cieplejszy niż w poprzednich latach.
Będzie jednak więcej opadów. W środę na zachodzie pojawią się burze i to intensywne. Może spaść 20 litrów wody na m2, dodatkowo silny wiatr w porywach do 80 km/h. W czwartek, po przejściu frontu, na zachodzie kraju będzie zdecydowanie więcej słońca, ale na południu i wschodzie pochmurnie, deszczowo i ponownie pojawią się niebezpieczne burze.
Ktoś mógłby powiedzieć, że taka pogoda nie jest normą majową, bo skoro mamy "zimnych ogrodników" i "zimną Zośkę", to powinien być przymrozek. Śmieje się, że zimni ogrodnicy zrobili falstart i przyszli na początku maja, bo nadchodzące noce będą stosunkowo ciepłe i przyjemne. W dalszej perspektywie, przynajmniej dwutygodniowej, nie widać dużego ochłodzenia.
Bardzo szybko przyzwyczajamy się do dobrego i widać, że duża część Polek i Polaków jest spragniona słońca, spragniona bezchmurnej pogody. Taka ma swoje plusy i minusy, rolnicy też tego oczekują, ale co za dużo to niezdrowo, więc pewnie nie chcieliby takiej aury przez cały czas.
Ta, która będzie w przyszłym tygodniu, jest optymalna dla tego miesiąca. Nasze prognozy przygotowywane są na 7 dni do przodu, więc mogę powiedzieć, jak to będzie wyglądało w takim okresie. Do wtorku raczej nie widać wyżowej pogody, czyli takiej jaką mieliśmy od niedzieli. Polska będzie w zasięgu niżów, przelotne opady deszczów będą prognozowane praktycznie codziennie.
Na niebie ujrzymy sporo chmur, ale poczujemy również bezpośrednie promienie słońca. Mogą też pojawić się burze, w piątek bardziej w centrum i na północy kraju. W sobotę raczej bez burz, a w niedzielę w zachodniej części kraju. Pogoda będzie dynamiczna, trzeba cały czas obserwować aktualne prognozy pogody oraz ostrzeżenia, najlepiej na stronie meteo.imgw.pl.
Co będzie dalej? Długoterminowe modele widzą pewne zmiany pogody, nie widzą strasznego ochłodzenia, ale też trudno doszukać się wyżowej pogody. To, co widać, to w przyszłym tygodniu może dotrzeć nad Polskę Niż, który utworzy się nad Włochami. W takiej sytuacji można się spodziewać intensywnych opadów deszczu.
Podkreślam jednak, że są to naprawdę bardzo wstępne prognozy i nie musi się to sprawdzić. Modele długoterminowe cechuje duża zmienność, prognozy powyżej siódmego dnia potrafią się różnić znacząco z każdym przeliczeniem modelu. Poza tym deszcz również jest potrzebny, gdyż kwiecień, mimo iż był ekstremalnie chłodny, opadów w niektórych miejscach w kraju brakowało.
Jest też pogoda eksperymentalna na czerwiec i lipiec, co z niej wynika?
W czerwcu cała centralna i południowa część kraju będzie temperaturowo powyżej normy. Natomiast w północnej części temperatury będą bardziej w normie. Tam też ma być więcej opadów niż zwykle w tym miesiącu.
W pozostałej części kraju ma być ciepło, a opadów tyle, ile w czerwcu być powinno. Początek wakacji wydaje się zapowiadać wyśmienicie. Nawet jeśli temperatura jest w normie, to oznacza to, że czerwiec będzie ciepły.
A jeśli ktoś planuje spędzić urlop w centrum lub na południu Polski, to miesięczna temperatura średnioobszarowa będzie wyższa. Można spodziewać się napływów ciepłego powietrza – szczególnie z południa Europy. Na północy możemy spodziewać się chwilowych napływów chłodniejszego powietrza. Mimo tego ta prognoza jest optymistyczna pod względem wakacyjnym.
Mam szczerą nadzieję, że prognoza dla lipca się sprawdzi, gdyż w 2019 i 2020 roku były "chłodne". Rok temu temperatura była nieznacznie poniżej normy – o 0,1 st. C.
Dlatego mam nadzieję, że tegoroczny lipiec wreszcie nadrobi i wróci na najwyższy stopień podium. Lipiec zazwyczaj jest najcieplejszym letnim miesiącem, później sierpień i na trzecim miejscu czerwiec. Jednak w ostatnich latach lipiec "zawodził" i na początku wakacji musieliśmy zakładać cieplejsze ubrania.
Wychodzi jednak na to, że temperatura w tegorocznym lipcu będzie powyżej normy, a opady całkiem w normie w całym kraju. To jest bardzo dobra informacja dla tych, którzy wybierają się w tym czasie na wakacje. Natomiast trochę gorsza dla rolników, ponieważ wyższa temperatura będzie powodowała większe parowanie, co sprzyja powstawaniu okresów suszowych.
Oczywiście deszczowa jesień oraz śnieżna zima i początek wiosny spowodowały, że stan wyjściowy pod względem zagrożenia suszy jest korzystny, więc nie ma co alarmować zawczasu. Ale jeśli temperatura jest wysoka, a opady są w normie, to parowanie jest większe i wówczas bilans wodny może być ujemny.
To może stwarzać pewne zagrożenie suszy. Należy pamiętać, że Polska leży w centrum Europy, gdzie mamy klimat umiarkowany przejściowy. W naszym kraju powodzie i susze występowały, występują i występować będą. My jedynie możemy się do takich sytuacji przygotować, a swoimi działaniami możemy zmniejszać ich skutki.
Co oznacza "temperatura powyżej normy"?
Dla większych miast w kraju wyliczane są średnie wartości temperatury powietrza, opadu atmosferycznego oraz innych składowych pogody z ostatnich 30 lat. Następnie obliczany jest dosyć skomplikowany model klimatologiczny, a jego wynik porównywany jest do wspomnianych wcześniej obliczeń. Należy pamiętać, że w tych wyliczeniach bierze się pod uwagę pomiary wykonane również w nocy.
Oczywiście można podać obliczenia deterministyczne dla każdej miejscowości. Przykładowo dla czerwca: temperatura średnia wynosi od około 14 st. C w Suwałkach i Koszalinie do prawie 18 st. C we Wrocławiu..
Eksperymentalna prognoza sezonowa - klimatologiczna, różni się od takiej „klasycznej”, jaką znamy np. z telewizji. Wartość temperatury minimalnej czy maksymalnej, suma opadu, wyszczególnione niebezpieczne zjawiska meteorologiczne czy też kierunek i prędkość wiatru w prognozach klimatologicznych nie są podawane. Nie ma jeszcze takich możliwości technicznych i obliczeniowych aby to doprecyzować.
Jeżeli mówimy, że temperatura powietrza będzie „powyżej normy”, to można się spodziewać tego, z czym mieliśmy do czynienia w ostatnich latach. Jest spore prawdopodobieństwo, że napłynie do nas fala ciepła, tzw. heat wave. Taka upalna masa powietrza z Afryki powoduje wzrost temperatury powietrza często powyżej 30 st C i utrzymanie się takiej sytuacji przez kilka dni.
Na północy, szczególnie w czerwcu, spodziewamy się nieco więcej opadów, a co za tym idzie, temperatura będzie nieco niższa. Znad Bałtyku może częściej dopływać powietrze chłodniejsze i trochę bardziej wilgotne. Wielkich fal upałów w tej części kraju nie będzie, a jeśli będą to może nie tak długotrwałe, jak w Polsce centralnej czy południowej.
To wszystko są tylko przypuszczenia stworzone na podstawie analogii tego, co działo się rok i dwa lata temu. Jak będzie faktycznie? Zapraszam na stronę meteo.imgw.pl, gdzie są publikowane prognozy na 7 dni do przodu. Na ich podstawie można coś zaplanować.
Czytaj także: