
Andrzej Duda udzielił wywiadu z okazji wydania książki "Operacja Duda 2020. Tajemnice kampanii". Autorem książki jest dziennikarz telewizji wPolsce.pl Marcin Wikło, który w ubiegłym roku jeździł dudabusem wraz z kandydatem PiS. W wywiadzie poświęconym minionej kampanii Duda pozwolił sobie na mało wyszukane drwiny z politycznych przeciwników.
To 45-minutowa rozmowa pełna wspomnień z kampanii wyborczej. Andrzej Duda przyznaje m.in., że podczas spotkań z wyborcami nikt nie przestrzegał zasad dystansu społecznego i uznaje to za cud, że wówczas ani on, ani nich z jego otoczenia nie zakaził się koronawirusem (choć zakażali się inni). Ze wzruszeniem wspomina też spotkanie, gdy na melodię utworu Cohena wyśpiewywano jego imię i nazwisko.
Duda o Kidawie-Błońskiej i Tusku
Z drwiącym uśmiechem i wyraźnym poczuciem wyższości Andrzej Duda mówił zaś o swoich politycznych przeciwnikach. Parę ironicznych uwag prezydent poświęcił Małgorzacie Kidawie-Błońskiej oraz Donaldowi Tuskowi, gdy padło pytanie Marcina Wikły, czy prezydent interesował się tym, co działo się w obozie przeciwnika.
Andrzej Duda
Prezydent RP
Duda przyznał, że od początku uważał, iż najgroźniejszym kontrkandydatem byłby Rafał Trzaskowski. I to się potwierdziło. W drugiej turze różnica między oboma kandydatami wyniosła niecałe pół mln głosów.
Na fragment, w którym Andrzej Duda drwi z Kidawy-Błońskiej i Tuska, zwrócił uwagę m.in. Samuel Pereira, zamieszczając na Twitterze ten urywek wywiadu.
W środku ubiegłorocznej kampanii prezydenckiej Andrzej Duda dał się nabrać rosyjskim komikom. Prezydent, będąc przekonanym, że rozmawia z sekretarzem generalnym ONZ, skarżył się, że Donald Tusk go nie lubi.
źródło: wPolityce.pl

