Auto policyjne.
Luboń. Matka 10-latka przerywa milczenie. "Jestem dumna z tego co zrobił". Fot. Jan Rusek / Agencja Gazeta

Dziennikarze TVN24 dotarli do matki 10-latka z Lubonia, który przed ojczymem uciekł na posterunek policji. – Syn znalazł w sobie odwagę, której ja nie miałam przez lata. Odwagę, żeby wstać i wyjść – przyznała kobieta.

REKLAMA
– On był karany poprzez podnoszenie za uszy, stanie z wyciągniętymi rękami. Zdarzało się, że miał stać przez całą noc. Do tego bicie paskiem i łapanie za szyję. Wszystko odbywało się u syna w pokoju, nie mogłam wtedy tam wchodzić – opowiedziała kobieta w TVN24.
Dodała, że próbowała stawać w obronie syna, ale wtedy i ona padała ofiarą przemocy.
– Gdy się to odbywało, brałam młodszego syna, bo zawsze strasznie płakał. Bo widział, że starszemu bratu dzieje się krzywda. Był też świadkiem, jak mąż mnie bił, gdzie krzyczałam, płakałam, obydwaj byli świadkami tego. Po takiej scenie wystarczyło, że mąż tylko spojrzał na nich i bez słowa się rozchodzili – dodała.

Ucieczka przed oprawcą

Jak informowaliśmy w naTemat.pl pod koniec kwietnia na posterunek policji w Luboniu przybiegł zapłakany 10-latek. Wyraźnie był przestraszony. Jak się okazało, uciekł z domu.
Chłopiec schronił się przed 44-letnim ojczymem, który miał się nad nim znęcać fizycznie, wydzielać mu jedzenie, a także kazać spać na podłodze. Mężczyzna miał nie tylko tworzyć harmonogram zadań dla chłopca, ale też system kar. Były to m.in.: zakaz czytania książek, zakaz gry na komputerze, zakaz wychodzenia z domu, bicie. Oprócz ciągania za uszy było to też podduszenie, okładanie po plecach, nogach i pośladkach.
Ostatecznie 10-latek trafił do Ośrodka Wspomagania Rodziny w Kobylnicy. Zabrany do rodziny zastępczej został także 4-letni syn kobiety. – Jestem dumna z tego, co zrobił. Okazał się w tym wszystkim najbardziej dorosły i najbardziej mądry. Strasznie mi brakuje chłopaków. Przepraszam – wyznała matka chłopców.
Rodzina 10-latka z Lubonia przez dwa lata, od 2018 do 2020 roku, miała Niebieską Kartę. Ojczym chłopca nie przyznał się do winy. 44-latek został aresztowany na trzy miesiące, nie przyznaje się do winy. Natomiast matka ma regularnie meldować się w komisariacie.
Czytaj także:
źródło: TVN 24
logo