Aleksandra Konieczna znowu musi mierzyć się z mobbingiem w Łódzkiej Filmówce.
Aleksandra Konieczna znowu musi mierzyć się z mobbingiem w Łódzkiej Filmówce. Fot. Uwaga / TVN

Trzykrotna laureatka Polskich Nagród Filmowych - Orły, Aleksandra Konieczna wróciła do zajęć stacjonarnych ze studentami Łódzkiej Filmówki po przerwie spowodowanej pandemią koronawirusa. Konieczna wracając na uczelnie miała nadzieję, iż afera mobingowa, jaka miała miejsce w placówce w marcu już się zakończyła. Niestety, jak pisze onet.pl, studenci po raz kolejny poinformowali ją o nieprzyjemnej sytuacji związanej z jedną z profesorek.

REKLAMA
Przypomnijmy, że w marcu bieżącego roku absolwentka uczelni, aktorka Anna Paliga, oskarżyła swoich dawnych pedagogów o przemoc słowną i fizyczną. Po tym czasie głos zabrali inni aktorzy, tacy jak Joanna Koroniewska, Weronika Rosati czy Dawid Ogrodnik, którzy również w Łódzkiej Filmówce spotkali się z mobbingiem.
Aleksandra Konieczna od dawna jako jedna z nielicznych wykładowców walczy o zdrowie psychiczne studentów. Zapowiada, że zamierza wprowadzić zmiany, które ukrócą niewłaściwe zachowanie wykładowców. Po postępowaniu, jakie zostało wszczęte przez Komisję Antymobbingową i Antydyskryminacyjną Szkoły Filmowej w Łodzi w marcu, oskarżeni pedagodzy stanęli przed rzecznikiem dyscyplinarnym uczelni.
19 maja uczniowie wrócili do nauki stacjonarnej, a sama Konieczna za pośrednictwem swojego profilu na Instagramie wrzuciła nagranie, w którym wyraziła nadzieję, że nie będzie już spotykała się na uczelni z ofiarami mobbingu.

Profesor nie jest od podlizywania

Niestety, dzień później Konieczna sama była świadkiem, jak jedna profesorka zadała uczniom kontrowersyjne pytania. "Wy chcecie teraz, żeby profesorowie się wam podlizywali? Jakie macie prawo oceniać ich pracę? Jesteście za młodzi" – stwierdziła.
"To wszystko nie ma sensu. Cała ta zmiana. Całe te warsztaty. Cały ten moment, który ja chcę nazywać przełomowym. I boją się, że nastąpi ciąg dalszy. Takich zdanek. Takich innych, których nie umieją przewidzieć. I, że nikt ich nie obroni. I nie będą się już wychylać. To ja sobie odpowiadam. Otóż ja ich obronię. Bo mam podobno »jaja«, jak powiedziała jedna ze studentek, dorzucając z uroczym uśmiechem, że przeprasza za patriarchalne określenie" – napisała Konieczna za pośrednictwem swoich mediów społecznościowych, komentując sytuację i jednocześnie zapowiadając dalszą walkę z mobbingiem.
Czytaj także: