
Złote Tarasy są już otwarte. Dziś po południu ewakuowano wszystkich klientów i pracowników, a także widzów Warszawskiego Festiwalu Filmowego, z powodu anonimowego zgłoszenia o ładunku wybuchowym na terenie budynku. W zeszłą środę doszło do analogicznej sytuacji, zatem to już druga sytuacja kryzysowa w centrum handlowym w ciągu kilku dni.
REKLAMA
Od godziny 19:05 można już spokojnie wejść do budynku. Dziś około godziny 15 ewakuowano wszystkich klientów i pracowników. Powodem był anonimowy telefon informujący o ładunku wybuchowym na terenie warszawskiego centrum handlowego. To już drugi taki alarm w ciągu ostatnich kilku dni. Złote Tarasy zostały ewakuowane w zeszłą środę z tego samego powodu.
Tajemnice policji
W tak kryzysowej sytuacji trzeba działać od razu – dowiedzieliśmy się od policji, która jednak nie chce chwalić się procedurami w takich sytuacjach. – Nie chcemy ujawniać sposobu naszego postępowania ze względów bezpieczeństwa – mówi rzecznik prasowy Komendy Stołecznej Policji. Zaznacza też, że policja nie lubi rozmawiać o fałszywych alarmach bombowych, gdyż takim osobom zależy na poklasku, medialnym zainteresowaniu wokół nieprawdziwego alarmu.
W tak kryzysowej sytuacji trzeba działać od razu – dowiedzieliśmy się od policji, która jednak nie chce chwalić się procedurami w takich sytuacjach. – Nie chcemy ujawniać sposobu naszego postępowania ze względów bezpieczeństwa – mówi rzecznik prasowy Komendy Stołecznej Policji. Zaznacza też, że policja nie lubi rozmawiać o fałszywych alarmach bombowych, gdyż takim osobom zależy na poklasku, medialnym zainteresowaniu wokół nieprawdziwego alarmu.
Anonimowy telefon o ładunku wybuchowym w Złotych Tarasach dostała policja. – Nie ma bagatelizowanych zgłoszeń. Co, jeśli naprawdę nastąpiłby wybuch? – mówi rzecznik KSP. Decyzję o ewakuacji podejmuje jednak kierownictwo budynku. – Nie znam przypadku, kiedy kierownictwo danej posiadłości odmówiło ewakuacji wbrew sugestiom policji – mówi Beata Sadowska, rzecznik prasowy Złotych Tarasów. Dodaje, że ciężko oszacować straty, jakie odniosło centrum po kilkugodzinnym zastoju. – Trzeba byłoby zorganizować spotkanie z najemcami, którzy porównując ten pechowy dzień do innego, o podobnym natężeniu ruchu, oszacują straty – mówi Beata Sadowska.
To nie pierwsza ewakuacja
Rzecznik Złotych Tarasów mówi, że takiego spotkania jeszcze nie było, zaznacza jednak, że zapewne straty będą niemałe. – Cała ewakuacja przebiegła pomyślnie. Ta pierwsza, w środę, trwała około 12-15 minut, ta dzisiejsza zajęła mniej więcej tyle samo czasu – mówi Beata Sadowska. Dodaje, że oprócz policji w ewakuacji tak ogromnego budynku pomagają jego pracownicy. – Gdy wynajmujemy komuś powierzchnię centrum handlowego, szkolimy pracowników tego najemcy w dziedzinie reagowania na sytuację kryzysową. Ci ludzie wiedzą co mają robić, dlatego pomagali policjantom – dodaje rzecznik.
To nie pierwsza ewakuacja
Rzecznik Złotych Tarasów mówi, że takiego spotkania jeszcze nie było, zaznacza jednak, że zapewne straty będą niemałe. – Cała ewakuacja przebiegła pomyślnie. Ta pierwsza, w środę, trwała około 12-15 minut, ta dzisiejsza zajęła mniej więcej tyle samo czasu – mówi Beata Sadowska. Dodaje, że oprócz policji w ewakuacji tak ogromnego budynku pomagają jego pracownicy. – Gdy wynajmujemy komuś powierzchnię centrum handlowego, szkolimy pracowników tego najemcy w dziedzinie reagowania na sytuację kryzysową. Ci ludzie wiedzą co mają robić, dlatego pomagali policjantom – dodaje rzecznik.
Zastanawiające, że to już druga taka ewakuacja w ciągu zaledwie kilku dni. Beata Sadowska odrzuca hipotezy mówiące o celowym sabotażu, np. ze strony konkurencji. – Jesteśmy dalecy od takich dywagacji. Autorom takich fałszywych donosów chodzi o nagłośnienie, chcą zobaczyć w mediach efekty swoich działań. Mam wrażenie, że im więcej informacji na ten temat, tym więcej pomysłów na fałszywe alarmy – mówi Beata Sadowska. Zaznacza jednak, że nie można o tego typu sytuacjach nie pisać w ogóle. Dodaje, że najpewniej klienci, którzy z powodu ewakuacji ponieśli straty, dostaną refundację poniesionych strat. – Dla przykładu oddamy pieniądze klientom, którzy musieli opuścić parking samochodowy, mimo, że za niego zapłacili – zapewnia Beata Sadowska.