
Krzysztof "Diablo" Włodarczyk w kwietniu wyszedł z więzienia, gdzie spędził trzy miesiące. W rozmowie z "Super Expressem" bokser opowiedział, jak na powrót taty zareagowała jego córka. – Uśmiechała się, bo wiedziała, że jest kimś znajomym, ale bała się mnie – wyznał sportowiec.
REKLAMA
Na początku roku Krzysztof "Diablo" Włodarczyk został skazany za jazdę samochodem bez prawa jazdy. W więzieniu spędził trzy miesiące. W rozmowie z "Super Expressem" stwierdził, że nie wie, czy jego zachowanie można nazwać głupotą, ale na pewno "nierozważnością".
– Gdybym mógł cofnąć czas, to zrobiłby zupełnie inaczej. Żałuję tego. Nie jeździłem po alkoholu, nie przyczyniłem się do żadnego wypadku, po prostu przekroczyłem prędkość – podkreślił Włodarczyk.
Zdradził, że w więzieniu ze względu jego popularność dochodziło do nieprzyjemnych sytuacji. Przez pierwszy tydzień na jednym z bloków miał czuć się jak "małpa w zoo". Nieprzyjemna sytuacja spotkała pięściarza również w kwietniu, już po powrocie do domu. Bała się go wtedy jego własna córeczka, niespełna dwuletnia Marysia. Sportowiec nazwał to "najgorszym momentem w życiu".
– Uśmiechała się, bo wiedziała, że jest kimś znajomym, ale bała się mnie. Nie mogłem jej nawet na ręce wziąć. Na wolności jestem miesiąc, ale dopiero od pięciu dni zostaje ze mną – wyznał Włodarczyk.
Dodał, że sytuacja nadal nie wróciła do normy. – Ostatnio narzeczona gdzieś pojechała i ja zostałem na trzy godziny tylko z nią. Miałem lament, płacz, musiałem stawać na uszach, by ratować sytuację. Wyszliśmy na spacer, pokazałem jej kilka rzeczy, a wszystko po to by zmylić brak mamy. Było bardzo ciężko – przyznał bokser.
Marysia jest jedynym dzieckiem Włodarczyka i jego obecnej narzeczonej. Pięściarz ma jeszcze dwójkę dzieci z poprzednich związków – 19-letniego syna Cezarego i 7-letnia córkę Zuzię.
Czytaj także: