Parking w lesie.
Jodłów. Karetka nie mogła dojechać do pacjenta przez zaparkowane samochody. Zdjęcie ilustracyjne. fot. Kuba Ociepa/ AG

W okolicach Jodłowa w województwie dolnośląskim na wycieczce rowerowej zmarł 50-letni mężczyzna. Pomimo tego, że służby ratunkowe zostały wezwane szybko, nie mogły dojechać do pacjenta przez zaparkowane w lesie samochody osobowe.

REKLAMA
Jak podaje TVN24, w ubiegły czwartek w okolicach południa rodzina udała się na wycieczkę rowerową w okolice singletracku Pętla Ostoja w sąsiedztwie Jodłowa. Jeden z uczestników wyprawy, mężczyzna w wieku około 50 lat, nagle zasłabł w wyniku zatrzymania krążenia.
Pomoc została wezwana szybko, a pozostali rowerzyści próbowali go reanimować. Służby ratunkowe dotarły jednak dopiero po kilkudziesięciu minutach, gdyż droga do lasu była praktycznie nieprzejezdna przez zaparkowane samochody osobowe. Mężczyzny nie udało się uratować.

Nie przeżył, bo ludzie parkowali wszędzie

W związku z tą sytuacją, na profilu Nadleśnictwa Międzylesie pojawił się komunikat informujący o tragicznej sytuacji oraz uczulający na bardziej rozważne parkowanie. "Światło drogi było tak małe, że GOPR, straż pożarna i pogotowie ratunkowe miały problem z przejazdem" – czytamy we wpisie na facebookowym koncie nadleśnictwa.
– Nie było możliwości dojazdu. Mamy cztery drogi wjazdowe do lasu w tamtym miejscu, praktycznie każda była zastawiona. Ludzie parkowali swoje samochody wszędzie, gdzie było jakieś miejsce – relacjonuje TVN24 Joanna Krawiec, rzeczniczka Nadleśnictwa Międzylesie.
Rzeczniczka zaznacza, że gdyby nie zaparkowane samochody, pomoc dla rowerzysty nadeszłaby zdecydowanie szybciej. – Zwykle fachowa pomoc powinna dotrzeć w czasie 10-15 minut. W tym przypadku trwało to około 30-40 minut – mówi Krawiec.
Dokładne okoliczności zdarzenia zostaną zbadane przez policję. Leśnicy proszą turystów o rozsądek podczas parkowania i niezastawianie dróg dojazdowych. "Rozsądne parkowanie może uratować komuś życie" – apelują.
Czytaj także:
logo