Polskie siatkarki postraszyły Japonię i niemal ją pokonały w Lidze Narodów
Polskie siatkarki postraszyły Japonię i niemal ją pokonały w Lidze Narodów Fot. FIVB

Kapitalny mecz rozegrały nasze siatkarki we wtorek z Japonią w Lidze Narodów, prowadziły już 2:0 i mogły ograć jednego z faworytów rozgrywek, ale ostatecznie przegrały z Azjatkami 2:3 (25:22, 25:22, 22:25, 23:25, 14:16). Po trzech pięciosetowych meczach nasz zespół czeka teraz odpoczynek, do grania wróci w sobotę meczem z Brazylią (godz. 21:00).

REKLAMA
Choć faworytek należało upatrywać wśród Japonek, to jednak początek należał do Polek, który zagrały w nietypowym składzie - w wyjściowej szóstce znalazła się Olivia Różański, a Magdalena Stysiak z przyjęcia przeszła na atak. I choć obie przyjmujące - Różański i Zuzanna Górecka - nie błyszczały w ataku, to Biało-Czerwone, dzięki świetnej grze Stysiak, prowadziły bardzo wyrównaną grę z Japonkami, a w końcówce zaprezentowały się z lepszej strony i zasłużenie wygrały. Jeszcze w środku seta wynik oscylował wokół remisu, ale później Biało-Czerwone, dzięki dotknięciu siatki przez jedną z rywalek uzyskały trzypunktową przewagę i nie wypuściły już tego z rąk.
Gdy w kolejnej partii rywalki prowadziły 15:11, po czym poznały, czym jest polski blok. Najpierw dwa razy Agnieszka Kąkolewska z Julią Nowicką, a później Kąkolewska z Różański pozwoliły Biało-Czerwonym wrócić do gry. Tym bardziej, że za chwilę Japonki pomyliły się w ataku i był remis 15:15. Azjatki próbowały walczyć, prowadziły jeszcze 20:18, ale cztery kolejne punkty zdobyły Polki i nie wypuściły już tej szansy z rąk.
Czytaj także:

W trzecim secie też nasze dziewczyny próbowały gonić po początkowych stratach, ale tym razem nieskutecznie. Początek był fatalny, Polki przegrywały 2:5 i 4:8, ale później próbowały dogonić rywali. Po ataku Góreckiej było 13:14, po ataku Stysiak 20:21, ale nic to nie dało. Od stanu 20:24 Japonki miały piłki setowe, Polki dwie obroniły, ale przy trzeciej były już bez szans.
Spore szanse były za to w secie numer cztery, bo nie pozwoliliśmy rywalkom, by uciekły, cały czas trzymając dystans. Po kontrze świetnie zakończonej przez Justynę Łukasik kontrze Biało-Czerwone wyszły na prowadzenie 21:20, ale cóż z tego, skoro do końca partii zdobyły tylko dwa punkty. Polki wypuściły tego seta w rąk, popełniając proste błędy. Przykład? Choćby zagranie przy stanie 22:22, gdy Stysiak dograła nie do Nowickiej, na drugą stronę siatki.
Polki mogły żałować straconej szansy, ale powalczyły jeszcze w tie-breaku, ale też nieskutecznie. Znów miały denerwujące przestoje - np. prowadziły 6:4, by chwilę później przegrywać 6:7. W końcówce pomógł trochę trener Jacek Nawrocki wygrywając challenge, choć blok był minimalny i bardzo trudny do wypatrzenia. Biało-czerwone prowadziły 12:10, później 13:12, by za chwilę bronić piłki meczowej. Raz się udało, przy drugiej Stysiak przeszła linię trzeciego metra i Biało-Czerwone uległy 2:3.

Po dziewięciu meczach w tegorocznej Lidze Narodów nasz zespół zajmuje miejsce 11. i ma na koncie trzy zwycięstwa oraz sześć porażek. Teraz Biało-Czerwone czeka przerwa i trzy dni na regenerację. Po powrocie zespół zagra kolejne trzy mecze, tym razem z Brazylią, Tajlandią oraz Niemcami.
Polska - Japonia 2:3 (25:22, 25:22, 22:25, 23:25, 14:16)
Sędziowali: Patricia Rolf (USA), Hernan Casamiquela (Argentyna)
Polska: Julia Nowicka, Olivia Różański, Klaudia Alagierska, Magdalena Stysiak, Zuzanna Górecka, Agnieszka Kąkolewska, Monika Jagła (libero) oraz Maria Stenzel (libero), Martyna Łukasik, Martyna Łazowska, Aleksandra Gryka.