
Reklama.
Gdy 17-letni Kacper Kozłowski w połowie maja znalazł się na liście 26. piłkarzy powołanych na zgrupowanie przed Euro 2020, wielu fachowców oceniło, że to prezent od selekcjonera, który chce by młokos zobaczył z bliska wielki turniej i zebrał nieco doświadczenia przyglądając się starszym kolegom walczącym w turnieju na murawie. Oczywiście z ławki dla rezerwowych.
Czytaj także:Narodziny talentu, jakiego dawno u nas nie było
Tymczasem piłkarz Pogoni Szczecin, który ma za sobą 24 mecze, jedną bramkę oraz trzy asysty w PKO Ekstraklasie, szturmem wdarł się do składu Biało-Czerwonych. Zadebiutował przeciw Andorze jeszcze w marcu, stając się drugim najmłodszym debiutantem w historii drużyny tuż po Włodzimierzu Lubańskim. Przed tygodniem z Rosją zagrał 20 minut, zastępując Mateusza Klicha.A we wtorek z Islandią w przerwie zmienił Piotra Zielińskiego i spisał się w Poznaniu fantastycznie. – W ostatnich piętnastu minutach pokazał jak dobrym jest piłkarzem. Napędzał nasze ataki – chwalił selekcjoner młokosa, a ten najpierw mógł zdobyć gola, a po chwili świetnie wrzucił piłkę do Karola Świderskiego, który wyrównał wynik meczu na 2:2. I tak narodził się nam kolejny wielki talent.
Marzenia, kadra i wyjazd na Euro 2020
Kozłowski to najmłodszy piłkarz w składach wszystkich finalistów Euro 2020. Jeśli dostanie szansę gry w finałach ME, będzie najmłodszym piłkarzem w historii turnieju, jaki wybiegł na boisko. Jego postawa nie umknęła łowcom talentów i przedstawicielom potęg. Zdaniem serwisu Calciomercato są już chętni do pozyskania nastolatka z Polski. Wymienia się w tym gronie FC Barcelona, Juventus Turyn, Bologna FC czy Borussię Dortmund.– Marzyłem od małego, by grać z takimi zawodnikami jak Robert Lewandowski. Asysta? W lidze miałem już podobne, także to nic nowego – skromnie powiedział po meczu z Islandią Kacper Kozłowski. Już dziś wartość 17-latka wycenia się na około 5 milionów euro. Czy właśnie teraz zaczyna się jego wielka piłkarska kariera? Przekonamy się zapewne już niedługo.